Fleur Makes Your Dreams Come True!

A blog about 80s Dutch fashion doll Fleur in English and Polish. Blog o holenderskiej lalce z lat 80 Fleur po angielsku i po polsku.

Dzieciństwo z Pewexu


Click here to read an English version of this post 🙂

Jest rok 1983 lub 1984… Aga ma 8 – 9 lat. Jedyne lalki, które ma, są duże i plastikowe, jak wszystkie lalki w PRL. W tym bardzo ważnym dniu Aga siedzi w szkole, w szatni, z jakimiś tam dzieweczkami. Jedna z nich wyjmuje z tornistra lalkę – małą winylową chudzinkę – która zgina nogi w kolanach! SZOK! Wydaje mi się, że to była Fleur, ale pamięć mnie zawodzi… wtedy jeszcze nigdy nie miałam w ręku żadnej prawdziwej Fleurki ani Barbie i jakoś nie skojarzyłam, że one zginają kolana… więc nie pamiętam która to była lalka…

Ten sam domniemany rok 1983 lub 1984… wrzesień… u Babci na działce. Babcia obchodzi na początku września imieniny. Siedzimy sobie całą rodziną, ja u Taty na kolanach, już prawie zmierzch, zaraz wybieramy się do domu… rozmawiamy o imieninach. Babcia mówi: “dostałam od Haliny $5 na prezent”! A ja na to, teatralnym szeptem, do Taty: “to wystarczy na lalkę Barbie!”. Babcia oczywiście to usłyszała, dobra kobieta, i postanowiła przeznaczyć te fundusze na lalkę dla Agnieszki.

Niedługo po tym bardzo ważnym dniu wybrałyśmy się z Babcią do Pewexu. Nie pamiętam z tej wizyty ani jednej lalki Barbie, może akurat ich wtedy nie było w sklepie… Były dwie lalki Fleur – Amazone i Tennisstar. Dostałam je obie do ręki i dłuuuugo zastanawiałam się, którą wybrać. W końcu wybrałam Amazone, ponieważ miała więcej dodatków – szpicrutę, puchar oraz broszkę. Natomiast Tennisstar miała tylko rakietę tenisową. Obie kosztowały $5, więc chciwość (lub może właśnie mądrość?) wygrała! 😀 oto mój bardzo trudny wybór…

Pamiętam, że po przyniesieniu Amazonki do domu bardzo długo nie chciałam jej wyjąć z pudełka. Otwierałam wieczko, wąchałam ten zapach nowej pewexowskiej zabawki, oglądałam obrazki na pudełku… zastanawiałam się, co tam jest napisane po angielsku… szczególnie te obrazki – to był dla mnie szok, że jeszcze tyle jest tych lalek! Zawsze uwielbiałam lalki baletnice, a właśnie z tyłu pudełka było zdjęcie Fleurki Jazzballet… powstała nowa obsesja…

Po rozpudełkowaniu prawie się z nią nie rozstawałam, nosiłam nawet do szkoły, bawiłam się nią bezustannie, a Babcia szyła i dziergała dla niej nowe ubranka. Zakochałam się na umór! Dzisiaj zdecydowanie widać na niej rezultaty tego uczucia – jest prawie łysa, kolana już się nie zginają, za to w jedym z nich jest pokaźna dziura… popatrzcie poniżej – oto moja dziecinna Fleurka, w swoim oryginalnym ubranku! Zginął szaliczek i szpicruta, ale reszta jest 😀 oraz dla porównania – jak wyglądała gdy ją dostałam…

Tego samego roku dostałam na Boże Narodzenie moje pierwsze naj-naj-naj-prawdziwsze ubranko dla Fleur, które do dzisiaj darzę największą sympatią – ubiór marynarski nr 1272 – poniżej moje oryginalne ubranko! Nawet mam do dzisiaj skarpetki! Tylko ta biel nieco zgasła. Znowu dzięki kochanej Babci… pamiętam takie wydarzenie z tym związane – poszłam przed Świętami do Pewexu z Babcią popatrzeć na lalki. Babcia była temu przeciwna, jak tylko weszłyśmy od razu chciała wyjść, a ja się jeszcze nie napatrzyłam… gapiąc się na lalki, po prawej stronie, w głębi półki… widzę znajome logo Fleur! Co to jest? Ubranko w pudełku! Śliczne marynarskie ubranko! Babcia ciągnie za rękaw – no chodź już, dosyć tego stania! Poszłyśmy… potem była Wigilia, a pod choinką – ubranko! Babcia wtedy powiedziała “nie chciałam iść do Pewexu bo bałam się, że zobaczysz to ubranko i nie będzie niespodzianki!” Ale oczywiście niespodzianka była, bo wcale się takiego prezentu nie spodziewałam 😀

Staram się jakoś ułożyć daty w pamięci, bo potem dostałam moją pierwszą Barbie. Wydaje mi się więc, że moja pierwsza Fleurka zawitała do mnie najprawdopodobniej w 1983 roku, w tym samym roku dostałam pod choinkę ubranko, a na następne Święta była Barbie. Gdybym dostała w te same święta i ubranko dla Fleur i Barbie to na pewno pamiętałabym to! Poza tym moja Barbie jest z roku 1984, więc to by się zgadzało. Z rumieńcem przyznaję, że jednak nie pamiętam wielu detali okoliczności w których dostałam moją Barbie. Musiałam zadzwonić do Mamy po informacje, powiedziała mi, że kupiła ją wspólnie z moim Tatą na Boże Narodzenie i że była to połowa lat 80. Powiedziała: “ty bardzo chciałaś Barbie i długo szukaliśmy jej z Tatą bo nie było nas stać na kupienie pierwszej lepszej z Pewexu”. Moja Barbie też była chyba jedną z tych tańszych, dzisiaj wiem że była to Fashion Play (dzięki Oli ;)). Moja Barbie jest dzisiaj w zadziwiająco dobrym stanie, oprócz rezultatów zabawy w fryzjera (z normalnymi skutkami: dziecko + nożyczki + Barbie = duży żal na koniec…). Urwałam jej też głowę, bo absolutnie MUSIAŁAM wiedzieć, dlaczego lalce Fleur można łatwo zdjąć głowę, a Barbie nie… jej kolana zginają się jeszcze “na raz”, ciałko jest w zdumiewająco dobrym stanie, jej jedyny mankament to plamy na nogach, które oszpeciły winyl, to jest nic tylko upływ czasu niestety… zgubiłam oczywiście jej buty, a jej oryginalny kostiumik nadal mam, ale bez paska. Wiele wiele lat później przypadkiem znalazłam ją NRFB w sklepie ze starymi zabawkami! Kupiłam od razu, oczywiście rozpudełkowałam natychmiast, ta nowa miała takie same plamy na nogach co moja… Tu widzicie, jak wygląda teraz i jak wyglądała gdy była nowiutka 😀

Dzisiaj moja pierwsza i jedyna dziecinna Barbie zasłużyła sobie na królewskie traktowanie i dostała ode mnie suknię Fashion Avenue, z której jest bardzo zadowolona. Stoi teraz zawsze tak ubrana na półce ze swoimi koleżankami.

Z tyłu jej oryginalnego pudełka były 4 zdjęcia innych Barbie z tej samej serii Fashion Fun, wycięłam te obrazeczki i do dzisiaj je mam – zobaczcie poniżej, to moje oryginalne wycinanki! Też gapiłam się w nie godzinami, łaziłam jak nawiedzona do Pewexu w nadziei, że zobaczę je “na żywo”, ale nigdy mi się to nie udało. Dopiero niedawno kupiłam tę fioletową sukienkę na drugim zdjęciu, ale nie mam zamiaru wyjmować jej z pudełka, niech sobie leży i leczy to moje dziecinne “chcenie”. Kiedyś będę miała je wszystkie, a co! 😉

Rok 1985, Boże Narodzenie. Przyszła rodzinka, wspaniały nastrój, takich Świąt już nigdy nie będzie… wraz z rodzinką przyszedł jak zwykle mój brat cioteczny Mariusz, który był starszy ode mnie o trzy lata, czyli był już nastolatkiem wtedy… ładnego papieru na prezenty nie było, więc rodzice pakowali wszystko w zwykły szary papier, a potem pchali to do reklamówek. A więc pod choinką leżały dwie reklamówki napchane do granic wytrzymałości mniejszymi i większymi… szarymi guzami… no nie wiem jak to lepiej opisać – jedna dla mnie, druga dla niego 😀 siedzimy z Mariuszem pod choinką, kolacja jeszcze nie podana, a my się gapimy i gapimy na te dwie torby, bo nie było na nich napisane która jest dla kogo! To rodzice wiedzieli, pokazali potem palcem “ta twoja, ta Mariusza”. Próbujemy po prostu wypalić oczami dziury, jak jakies bazyliszki dwa, żeby zobaczyć co tam jest w środku! Nagle… czy nas oczy nie mylą???? W jednej z toreb, ledwo ledwo widoczny… napis LEGO! Ten malutki czerwony kwadracik… oboje o mało co nie zwariowaliśmy… pokłóciliśmy się od razu, czyja ta torba jest… a oczywiście musieliśmy natychmiast zacząć “zachowywać się”, bo kazano łamać się opłatkiem i siadać do stołu! Czekaliśmy chyba sto lat aż skończą się rybno-wigilijne ekscesy… w końcu upragniony moment – ta torba twoja, ta Mariusza… była MOJA! Mariusz zbladł, potem zzieleniał… w końcu to on był starszy oraz facet przecież, więc dlaczego to ja dostałam klocki LEGO!? Koniec świata! Chwyciliśmy swoje torby, myk do drugiego pokoju, papiery w strzępy poszły…  Była to koparka, zestaw Backhoe nr 6686. Do dzisiaj pamiętam jak układałam je po raz pierwszy, a potem jeszcze wiele razy z Tatą, który był inżynierem i klocki Lego bardzo go interesowały… pamiętam, że Babcia miała dużą puszkę sypkiej herbaty i koparka tam się najbardziej napracowała, przy tej puszce… nie mogłam przecież zabrać klocków LEGO na podwórko, raz że była zima, a drugi że to byłoby przestępstwo! Zaraz by się zgubiły albo ktoś by je ukradł! Zabawek z Pewexu nie można było nie szanować, bo nigdy by się nie dostało ich drugi raz. Pamiętam też, że pierwszym klockiem, który zgubiłam było kwadratowe światełko. Tata bardzo się wtedy gniewał i powiedział, że nie szanuję klocków 😦 dzisiaj nie wiem, co się z nimi stało… bardzo chciałabym sobie ten zestaw odkupić, ale jest trudny do znalezienia, bo przecież vintage… ale tego momentu, kiedy zobaczyłam to logo w torbie… nie zapomnę nigdy! Była to wielka niespodzianka, bo nigdy nawet nie prosiłam o Lego! A sentyment do tych klocków pozostał, muszę przyznać, że aktywnie muszę się bronić przed zaczęciem kolekcji Lego, bo wpadnę wtedy bez ratunku, Lego zdominuje moje życie i mieszkanie! A ja je uwielbiam, szczególnie te małe ludziki. Może kupię sobie ich kilka… HA HA może lepiej nie…

Moja trzecia lalka z Pewexu, Fleur Alpine, pojawiła się w 1986 roku, podstępem Babci. A było to tak: chodziłam nadal (jak to głupie dziecko!) do Pewexu, po moją regularną dawkę tortur oczywiście. Podczas jednej takiej sesji zobaczyłam Music Lovin’ Barbie i oczy wyszły mi z orbit!

W pudełku miała tak ułożone włosy, że były wszystkie z jednej strony, zakręcone w malutkie loczki, co w moich oczach wyglądało jak najpiękniejsza fryzura świata (oczywiście była wtedy też taka moda). Dosłownie dostałam bzika na jej punkcie, prawdziwej obsesji… absolutnie wszystko mnie w niej oszołomiło – ten żółty kolor, włosy, WALKMAN (jejku!). Koszt – $11. Zupełnie ponad możliwości, to była niesamowita forsa, prawie cała Taty miesięczna pensja… ale ale… miałam w domu, w skarbonce, jakieś tam dolary, centy i bony z Pewexu. Pewnego dnia Barbie wygrała. Skapitulowałam – pomaszerowałam do domu ukraść ze skarbonki tę forsę i kupić Barbie. W ogóle nie przyszło mi do głowy co powiem w domu jak rodzina zobaczy nową Barbie kosztującą fortunę – tak daleko mój plan już nie sięgał. A więc poszłam do domu, gdzie była wtedy tylko Babcia, ukradłam ze skarbonki forsę i wychodzę. A Babcia, wiedziona szóstym zmysłem, wychodzi z kuchni i mówi “a gdzie córeńka idziesz?”. Ja myk pieniądze za plecy i mówię “nigdzie”. A Babcia “a co tam chowasz za plecami?”, a ja na to “nic!”. No to Babcia już wiedziała, że coś się święci, kazała pokazać co mam w garści, a tam – niesamowita suma pieniędzy! Babcia w szoku! Zaczęły się negocjacje – Babcia wszelkimi siłami próbowała mnie odwieść od tego zamiaru, a ja wszelkimi siłami się broniłam. W końcu Babcia skapitulowała. Powiedziała “no to chodźmy już do tego Pewexu i zobaczymy tę lalkę”. Już czułam, że ją mam… ale Babcia, mądra kobieta, miała inny plan. W sklepie, trzymając Barbie w ręku, przemówiła do mojego jedenastoletniego rozsądku żebym nie wydawała aż tak strasznej sumy na jedną lalę, ale kupiła Flerkę, która kosztowała tylko $5. To była właśnie Alpine, blondynka, śliczna, z grzywką i z nartami! Z wielkim żalem oddałam Barbie, ale żal szybko przeszedł po zapłaceniu za Flerkę… Pomimo podstępu Babci nigdy nie zapomniałam tej Barbie, ale zapomniałam jak się nazywała… wiele lat później, chyba w roku 2001, gdy odkryłam eBay, zaczęłam jej szukać. Czego ja nie wymyślałam… wtedy jeszcze na eBay nie bylo galerii obrazków, tylko same opisy w tytułach. Ile się trzeba było naczytać żeby znaleźć to czego się szukało! Szukałam więc w niesamowicie długiej liście rezultatów – pod “Barbie walkman”, “Barbie yellow”, Barbie 80, 81, 82, 83, 84 itd przez całe lata 80. W końcu – znalazłam! Pełnia szczęścia! Pierwszą aukcję chyba nawet przegrałam, ale już wiedziałam jak sie ta Barbie nazywa więc łatwiej było znaleźć drugą 😀 gdy przyszła paczka od razu wróciłam do tamtych chwil, trzymając ją w ręku tak samo jak wiele lat temu, ale teraz była moja… wielu z Was dokładnie zna to uczucie. To śmieszne, ale nadal myślę o kupieniu jeszcze jednej… tak na wszelki wypadek… 😉

A tak dzisiaj wygląda moja Alpinka – oraz jak wyglądała w dniu gdy została moja…

A tego ubranka nie pamiętam wcale, dlaczego i jak je dostałam, ale na pewno był to mój ostatni prezent z Pewexu, bo pochodzi ono chyba z roku 1987… zgubiłam pasek już dawno, ale reszta jest… zabawione, prane setki razy, do dzisiaj dziwię się, jakim cudem nie zgubiłam butów… ale jest 😀 to są moje skarby 😀

Pisanie na ten temat skłoniło mnie do poszukania w sieci fajnych artykułów o Pewexie i życiu w tamtych czasach w ogóle, zapraszam do lektury:

Świetny artykuł o tym, co stało się z Pewexem gdy upadł komunizm
Fajne zdjęcie pokazujące przelicznik złotówki na ceny w Pewexie
Katalog z Pewexu, z zabawek są pokazane klocki Lego
Muzeum zabawek w Kielcach ma wystawę z PRL
Wspomnienia Tomasza, cała prawda
Wakacyjna nostalgia

Advertisements

54 comments on “Dzieciństwo z Pewexu

  1. świstak
    8 January 2011

    przeczytałem wszystko 🙂 super że zachowałaś swoje lalki z dzieciństwa. Nie dziwię się że oszalałaś na punkcie lalki Music Lovin’ Barbie

    Like

    • fleurdolls
      8 January 2011

      Dzięki, ja też jestem bardzo zadowolona, że je zachowałam… miałam Fleurkom robić rerooty, ale zdecydowałam je tak zostawić, bo widać po nich jak bardzo były kochane 😉 Music Lovin’ to chyba będzie obsesja do końca życia… piękne zdjęcia zrobił jej icare na swoim blogu!

      Like

  2. lalka w pudełku
    8 January 2011

    Super opowieść i Twoje pierwsze lalki i tak się trzymają od moich 🙂 zwłaszcza od tej jednej którą Ci wysłałem na operację 🙂
    Najbardziej mi się podobała akcja z forsą ze skarbonki, uśmiałem się.
    Pozdro

    Like

    • fleurdolls
      8 January 2011

      No i co, za długie czy nie? Może i nie… ale miałam wielką chęć wszystko porządnie opisać, bo nigdy jeszcze tego nie robiłam, ani razu! 😀
      A dziewczynki chyba zawsze się delikatniej bawiły lalkami od chłopaków, Komandosie… 😀

      Like

  3. Magdalenka
    8 January 2011

    Ojej, wzruszyłam się…Pięknie opisałaś swoje dziecięce marzenia 🙂

    Like

    • fleurdolls
      8 January 2011

      Dzięki Magdalenko, miło mi. No tak właśnie było, sama się dziwię jak mi się to zakodowało w pamięci, z tyloma detalami 😀 a kiedy pokażesz nam swoje skarby?

      Like

  4. lalka w pudełku
    8 January 2011

    Dla mnie wcale nie za długie a czytało mi się to bardzo bardzo fajnie!

    Like

    • fleurdolls
      8 January 2011

      Dziękujemy w imieniu redakcji 😀

      Like

  5. Ania
    8 January 2011

    Ciekawe historie 🙂 Że też te wszystkie laleczki u Ciebie przeżyły… Moje rozpierzchły się po młodszych krewniakach i już zapewne nigdy ich nie zobaczę. A historia ze skarbonką idealnie pokazuje, jak wielką wartość ma dla dziewczynki laleczka. Dzisiaj dzieciaki nie doceniają, jak wiele mają w zasięgu ręki 🙂

    Like

    • fleurdolls
      8 January 2011

      U mnie przeżyły, bo jestem jedynaczką, a w rodzinie nie było wiele dzieci młodszych ode mnie (kuzynek itd), którym można by ewentualnie takie lalki oddać… poza tym jestem bardzo sentymentalna, przywiązuję się do rzeczy bardzo, wszystko co polubię trudno mi oddać albo sprzedać (na przykład na eBay) 😉
      Dzisiejsze dzieci mają dobrze, ale do dzisiaj nie wiem, czy lepiej było wtedy dzieciom, czy teraz!

      Like

  6. Shi4
    8 January 2011

    Oj, miałaś tych laleczek trochę. ja w tamtych czasach musiałam bawić się najzwyklejszymi laleczkami. Moją pierwszą barbie dostałam dopiero w połowie podstawówki od koleżanki (odziedziczyłam po niej). Moi rodzice woleli kupić mi tańszą lalkę niż Barbie, więc zostało mi bawić się tymi pożyczanymi od koleżanki. Potem sama zaczełam zbierać pieniążki na Barbie. w 7 czy 8 klasie podstawówki! Wcześniej zbierałam laleczki Pamela Love, które teraz cieżej upolować niż vintage Barbie! Ja historię moich barbioch opisałam na barbiowym blogu. Na tym, co jest o Pewexie będę opisywać inne moje lalki czy akcesoria z nimi związane. Ja też w dzieciństwie wycinałam obrazki lalek z pudełek. I dzięki temu dziś wiem czego mam szukać. Chociaż dużo też tych “wycinanek” mi sie pogubiło. Moje niestety te najwcześniejsze lalki nie dotrwały do dziś, bo większość oddałam młodszej 6 lat koleżance. Ona się potem przeprowadziła i nie wiem jak moje lalki skończyły… A pamiętam te reklamówki z Pewexu. Miałam taką i taką dłuższą niebieską z napisem granatowym Pewex. Były też podobne z napisem Baltona.
    Pozdrawiam i zapraszam doi zaglądania na moje blogi. Ja tutaj będę zaglądać na pewno 😀

    Like

    • fleurdolls
      8 January 2011

      No były trzy tylko lalki oraz klocki Lego, w ciągu mniej więcej trzech lat… miałam wielkie szczęście, bo rodzina nie była zamożna, ale z racji bycia jedynaczką próbowali mnie jakoś uszczęśliwić 😀 no i szantaż na Babcię jak widać był dobrym sposobem!
      Fajnie jest powspominać Pewex, bardzo chętnie będę czytać Twoje dalsze pisanie, ale mam sugestię żebyś na każdym swoim blogu podała linki do tych pozostałych trzech, żeby było łatwiej szukać. W ogóle podziwiam Cie za pisanie aż czterech, mi ten jeden zabiera niesamowicie dużo czasu! 😀

      Like

  7. Paweł
    8 January 2011

    Witam!
    Ja właśnie zacząłem swój renesans z LEGO oraz klockami LEGOpodobnymi i opisuję to na świeżym blogu. Nie spodziewałem się, że aż tak mnie to znowu pochłonie – kilka tanich zestawów, kupionych specjalnie, żeby zacząć na nowo, stoi na półce i aż mnie korci, żeby je rozmontować i zacząć budować tak, jak kiedyś. I pewnie nie pożyją dłużej, niż do jutra :-). Jak teraz sięgam pamięcią, to jeden z moich pierwszych zestawów LEGO, jeśli nie pierwszy, to była koparko-wywrotka, nieco podobna do tej Twojej :-).
    Pozdrawiam!
    Paweł

    Like

    • fleurdolls
      9 January 2011

      Witam Paweł, dzięki że przeczytałeś moje babskie dziecinne historie! 😀 Ach Lego Lego… w dzisiejszych czasach można kupować klocki tak od ręki… za każdym razem gdy jestem w sklepie z zabawkami myślę “może kupię ten najmniejszy zestawik…”, masakra! Dzięki tej stronie http://www.worldbricks.com/ znalazłam swój zestaw, może poszukaj rocznikami to znajdziesz swój zestaw! A gdzie można przeczytać Twój blog?

      Like

    • Paweł
      9 January 2011

      Dzięki – bardzo fajna ta strona! 🙂 Znalazłem tam swój zestaw i wychodzi na to, że moja pamięć trochę poprzekręcała fakty, bo nie miałem wywrotko-koparki, tylko i to, i to osobno. Miałem na pewno ten zestaw, wywrotkę:
      http://www.worldbricks.com/lego/lego-instructions/by-number/6500-6599/6532-diesel-dumper.html
      I bardzo, bardzo podobną koparkę do tej, tylko nowszą (już z żółtymi kółkami, jak w wywrotce):
      http://www.worldbricks.com/lego/lego-instructions/by-theme/legoland/6603-shovel-truck.html
      Co do mojego bloga, to jest również na WordPress:
      http://blog4block.wordpress.com/
      A – wciągnij się w LEGO :-D! Zawsze raźniej zaczynać z kimś, niż samemu 🙂

      Like

    • fleurdolls
      9 January 2011

      Oj Paweł – kusiciel, chyba mi źle życzysz! 😀 mówię przecież, że to dla mnie bardzo niebezpieczne! Ledwo lalki mi się mieszczą w mieszkaniu, muszę się jakoś opierać tej manii… na razie szukam mojego zestawu, a potem zobaczymy ok? 😉
      Twój blog fajny, obiecuje że w tym tygodniu przeczytam go bardzo dokładnie.

      Like

  8. RudyKrólik
    9 January 2011

    Jejku! Jeśli do dzisiaj tak walczysz o swoje, to musi być z Ciebie twarda babka 😉 Świetnie się czyta tą historię, jestem trochę młodsza, ale tez pamiętam tą ekscytację, gdy udało się zajrzeć do Pewexu i ten zapach.
    A Music Lovin Barbie wcześniej nigdy nie widziałam, ale nie dziwę się, że się w niej zakochałaś! Piękna jest i wcale nie różowa 🙂

    Like

    • fleurdolls
      9 January 2011

      No byłam uparta jak osioł, jak to jedynaczka… 😉 Najpiękniejsze zdjęcia Music Lovin Barbie są tutaj: http://icare.pinger.pl/m/4661349/music-lovin-barbie-tempo-1985 powinnam była dodać ten link wcześniej, chociaż wiem że już wiele osób je widziało. Zapach Pewexu… do dzisiaj niektóre szampony albo perfumy albo dobra czekolada przypominają mi o nim 🙂 Tylko sama się dziwię, że nigdy nie miałam ochoty kupić do tego kompletu Kena ani Skippera, w tamtych czasach ich nie widziałam. A Barbie wyglądała prawie jak neon w tym bardzo różowym pudełku i soczyście żółtym stroju na półce w Pewexie!

      Like

  9. Gabi-5mates
    9 January 2011

    Ciekawa historia !!!
    pozdrawiam

    Like

  10. BarbieCollector
    9 January 2011

    Wspaniała historia! 😉

    Co do ‘Fashion Play’ – także ją mam w swojej kolekcji, ale nie ma ona plam na nogach… Ciekawe, czym to jest wywołane?

    Like

    • fleurdolls
      9 January 2011

      Mam nadzieję, że pokażesz ją na swoim blogu! Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłeś oczywiście – może coś przegapiłam 😉
      Plamy na nogach to jakaś chemiczna reakcja, a powody mogą być różne – klimat, niewłaściwe przechowywanie, zmiany temperatur, różne środki czyszczące… jak widać na moich, ta która była dłużej w pudełku (ta nowsza) ma więcej plam niż moja.

      Like

  11. Paweł
    9 January 2011

    Dzięki za pozytywną ocenę wstępną mojego bloga. 🙂
    I dalej zapraszam do świata LEGO, to na prawdę świetna zabawa i strasznie wciągająca zarazem. Ja, na przykład, jestem maniakiem gier komputerowych, a od kiedy wróciłem do lego, to jeszcze ani razu w nic nie zagrałem. 😀

    Like

    • fleurdolls
      10 January 2011

      No wiem, że wciągająca, dlatego się bronię rękami i nogami! 😀
      Dobra, na weekend idę kupić sobie jakiś mały zestawik, niech będzie. To sie nazywa kompromis! 😉

      Like

    • Paweł
      10 January 2011

      No to trzymam za słowo i czekam na wpis o tym zestawie, albo chociaż wzmiankę. 🙂

      Like

  12. Daguchna
    10 January 2011

    Fascynująca historia. Ileż to człowiek potrafił poświęcić, jak już coś sobie upatrzył i umarzył! 🙂
    A tak poza tym zauważyłam, że mam u siebie taką samą kraciastą koszulę jak ta z Twojego fleurkowego stroju 🙂 Dostałam ją ponad 11 lat temu od kuzynki z garścią innych ubrań. Kiedy zaczęłam czytać Twojego bloga myślałam, że nie mam nic wspólnego z Fleur… a tu taka niespodzianka 😀

    Like

    • fleurdolls
      10 January 2011

      AHA! 😀 Ubranka Fleur jakoś myk! i zakradają się do innych! Takie sprytne!
      Trzeba też pamiętać, że nasi rodzice zapewne wielu rzeczy musieli się wyrzec, żeby dziecko miało Barbie, na pewno mogliby wydać te pieniądze na bardziej pożyteczne i potrzebne rzeczy! Z drugiej strony to dla nich też trochę nostalgii, moja Mama była bardzo rozczulona faktem, że do dzisiaj mam swoją Barbie, wcale o tym nie wiedziała! 🙂

      Like

  13. Magdalenka
    14 January 2011

    Uwielbiam Twojego bloga! Można czytać godzinami 🙂

    Like

    • fleurdolls
      15 January 2011

      Miło mi Magdalenko, ale kiedy pokażesz nam swoje skarby? 😉

      Like

  14. księżniczka w kaloszach
    23 January 2011

    A ja miałam Fleur z Pewexu taką z sankami i dzieckiem. NA wigilię wyjełam jej rzęsy i strasznie płakałam;]

    Like

    • fleurdolls
      23 January 2011

      Dzięki za komentarz, bardzo mi miło, masz śliczny blog! 😀
      Twoja Fleurka to była Snow Fun Fleur, jej zdjęcie jest na mojej stronie fleurdolls.com pod Dolls i S-Z. To piękna lalka! Te rzęsy zawsze wypadały pierwsze, moje własne lalki też bardzo szybko miały łyse oczy… 😉

      Like

  15. Asiunia
    24 January 2011

    Świetny blog – miłe wspomnienia.

    Like

  16. Ola
    23 March 2011

    Ja tez zachowałam lalki z dzieciństwa (w sumie 2 – moją i siostry) – mam taką jak na zdjęciu podpisałaś ‘princess barbie’ tylko włosy już nie te same :/

    Like

    • fleurdolls
      26 March 2011

      Ach te włosy, im bardziej lalka była kochana tym zazwyczaj są gorsze… dlatego bardzo warto jest nauczyć się robić rerooty! 😉

      Like

  17. wio
    22 September 2011

    czytając tą historie mialam łzy w oczach …
    piękne były te czasy , ja miałam lalki barbie które dostawałam od taty który pracował w niemczech i przysyłał je w paczkach :)pamiętam ich zapach do dziś ..
    miałam też kuchnie i piękny samochód kabrio , koleżanka moja z piętra (mieszkałyśmy w jednym bloku) miała lalke fleur pamiętam ,że zginały jej się nóżki w kostkach a u barbi nie 😦

    pewnego razu przyszła koleżanka i płakała ,,, pokazała mi flerke pogryzioną przez swojego chomika 😦 to był szok

    pozdrawiam serdecznie

    Wio.

    Like

    • fleurdolls
      24 September 2011

      Witam Wio, dziękuję za śliczny komentarz 😀 ależ miałaś szczęście z tymi lalkami, byłaś chyba tą dziewczynką na podwórku, której wszystkie inne dziewczynki zazdrościły! A gdzie są teraz te lalki i czy piszesz gdzieś o nich w internecie albo robisz im zdjęcia? Chomikom nie można ufać, tak samo jak małym dzieciom lub pieskom… zapraszam do odwiedzania mojego bloga, chociaż była u mnie mała przerwa 😉

      Like

  18. wio
    29 September 2011

    nie mam już ani jednej lalki ,, mama wysłała na wieś do rodziny ,, jak ja już byłam dorosła 😦 w sumie teraz bym chciala je mieć

    mam dwie córki Ewa ma 10 lat Ola 8 lubią barbie ale to już nie jest to co myśmy przeżywały

    Wiesz pamiętam , rok 1989-90 byłam u cioci w U S A ,,, kuzynki moje mialy caaałe pudło barbie , murzynki ,chinki ,indianki piękne królowe , keny

    itd,,,,
    myślę że takich lalek to nawet dzisiaj jeszcze nie będzie w Polsce 🙂

    ja miałam też Petre ,, kojarzysz ?

    jak dasz mi mejla wyślę zdjęcie które robiłam z lalkami u fotografa specjalnie dla taty żeby mu wyłsać do niemiec bo siedział tam i nie mógł do POLSKI przyjechać 😦 takie były czasy niestety .

    Wio.

    ps, lego też miałam helikopter i lawetę na niego 🙂

    Like

    • fleurdolls
      12 November 2011

      Hej Wio, wybacz za późne odpisanie, wyślę Ci email na pewno. To niesamowita historia z tą wizytą w USA, przecież to było wielkie wydarzenie! Jak takie pudło Barbie wyglądało to nie mogę sobie nawet wyobrazić, a tym bardziej jakie to było uczucie… staram się, ale to musiało być niesamowite! 😀 pewnie że kojarzę Petrę, ona też była bardzo popularna przecież. Ach co za wspomnienia!

      Like

  19. alexisdoll
    2 February 2012

    Ojej. Pamiętam…. chyba jesteśmy podobnego rocznika ;-). Ja swoją pierwszą lalkę dostałam dopiero pod koniec podstawówki, pamietam że byłam rozczarowana bo miała długie czarne włosy i nazywała sie Diana. Nie przypominała lalek,które oglądałam u mojej siostry ciotecznej, blondynek w rózowych sukienkach. Ale zdobyła szybko moje serce. Czy ktoś może pamięta lalki barbie z lat 80, w długich czarnych włosach?

    Like

  20. luci
    21 November 2013

    Miałyśmy tą samą Fleur – Amazonkę. Co prawda kupując Amazonkę, marzyłam o Tenisistce i czytając Twojego bloga poczułam wielką zazdrość, że nie miałam wyboru, który miałaś Ty. A mieszkam w Warszawie, tam gdzie podobno był ten większy wybór 😉 Gdy kupowałam w Pewexie tą Amazonkę, wybierałam między nią a Jogging (?) – lalka w niebieskim dresie w czapce z daszkiem. Niestety nie mam już pudełka Amazonki, ale Twoje zdjęcie uświadomiło mi, kiedy dokładnie zaczęła się moja wielka i nieszczęśliwa miłość do Jazzballeriny. Wzdychałyśmy do tych samych obrazków.

    Miałyśmy też tą samą Barbie 😀 Albo raczej prawie tą samą Fashion Play Barbie. Przy czym masz błąd w datowaniu tej lalki. Ta seria Fashion Play pochodzi z 1986 roku, więc musiałaś kupić tę lalkę znacznie później niż Ci się wydaje. Ja kupiłam moją dopiero w 1987, bo jakoś wtedy Barbie (po dość długiej przerwie) pojawiły się w warszawskich Pewexach. Tu miałam wybór, bo wybierałam ze wszystkich 4 lalek, których zdjęcia wycięłaś ze swojego pudełka. W końcu stanęło na fioletowej sukience z paskiem. Chyba z powodu paska 😉

    Like

    • fleurdolls
      20 December 2013

      Amazonka była w Polsce bardzo popularna, wielu ją pamięta! 😀 co mnie bardzo cieszy. Dzisiaj mam ich cztery… co ją widzę, to chce mi się kupić… co do Fashion Play to wydaje mi się, że określiłam rok według którejś książki kolekcjonerskiej, gdzie rzeczywiście mógł być błąd… ale miałaś szczęście do tych czterech Barbie… u nas nigdy nie było ich wszystkich, tylko ta w żółtym… ale za to mam dzisiaj tę fioletową sukienkę, w pudełku, z której się bardzo cieszę.

      Like

    • luci
      29 January 2014

      Pamiętam, że Amazonka bardzo się podobała. Chyba to przez to czerwone ubranko. Ale u mnie na osiedlu miałam ją tylko ja – kupiłam w Pewexie ostatnią sztukę 😀

      Co do Fashion Play to nie wiem z którego roku są ubranka Fashion Fun noszone przez lalki – może to one są z 84, ale same lalki są z 86, taka data widnieje na ich pudełkach. W 1983 były dwie inne Fashion Play w żółtych, kusych ubrankach. To by było chyba dość dziwne, gdyby ktoś pomylił je z tą Twoją w jakiejś publikacji, ale kto wie? Te lalki nie były sprzedawane w Stanach i są generalnie traktowane trochę po macoszemu.

      Like

  21. patti
    29 April 2014

    Ależ mi się miło czytało te wspomnienia… 🙂 Ja też pamiętam z dzieciństwa Pewex, aczkolwiek nie chodziłam tam często, no ale jak już tam byłam, to rozmarzonym wzrokiem obserwowałam lalki Barbie… Rodzice kupili mi jedną, najskromniejszą, Fun to Dress. Mam ją do dzisiaj 🙂

    Like

    • fleurdolls
      30 April 2014

      Witam Patti, dziękuję za miły komentarz! Bardzo się cieszę, że wpis Ci się podobał. A którą Fun to Dress masz? To jedna z moich ulubionych lalek!

      Like

    • patti
      30 April 2014

      Mam Fun to Dress z 1987 🙂 Nie prowadzę własnego bloga, ale zdjęcia tej i innych moich lalek zamieszczam na flickr.
      A co do samego Pewexu, to dowiedzialam się przypadkowo, że jego logo używane jest obecnie przez sieć supermarketów w Rzymie. Ja mieszkam w północnych Włoszech i nie mam okazji robić zakupów w tej włoskiej wersji Pewexu, w każdym razie ciekawi mnie, jak to logo tam zawędrowało 😀

      Like

    • fleurdolls
      30 April 2014

      Chętnie zobaczę, podaj linka jeżeli możesz 🙂 rzeczywiście to ciekawe z tym Peweksem – w Polsce ta nazwa też jest dzisiaj używana do sieci sklepów. Oraz podobno w jednej miejscowości nadal istnieje jeden jedyny pozostały Peweks w Polsce, w oryginalnym wystroju itd.

      Like

    • patti
      1 May 2014

      Na tym zdjęciu są dwie Fun to Dress, ta z dzieciństwa i nowa;) https://www.flickr.com/photos/60632242@N03/9441576625/

      Poważnie istnieje jeszcze jeden prawdziwy Pewex? 🙂 A gdzie? Chętnie bym się tam wybrała, to niesamowita atrakcja turystyczna! 🙂

      Like

    • fleurdolls
      1 May 2014

      A no właśnie sprawdziłam i już nie istnieje, niestety… http://zgorzelec.naszemiasto.pl/artykul/zgorzelec-koniec-pewexu,693142,t,id.html

      A tę lalkę też miałam, ale niestety już nie mam… oto ona: https://www.flickr.com/photos/bluedressdevotedtomode/4780033268/in/set-72157605379154831

      Like

  22. Tralala
    11 December 2014

    Bardzo mnie wzruszył cały ten post…
    Jeteśmy z prawie tego samego rocznika i takie wspomnienia pewexowo-fleurkowe są mi dobrze znane.
    Moją pierwszą Fleurką była Fleur Snow Fun niebieska (tak jak pisałam wcześniej
    w mailu). Zachowała się w świetnym stanie, wypadło tylko kilka rzęs w prawej powiece.
    Zachowała się też Fleur Aerobic (ale chyba jest to własność mojej siosty, to jeszcze ustalam).
    Przez kilka lat dostawałam potem na Dzień Kobiet ubranka dla Fleurki, o których pisałam już w mailu.
    To takie wzruszające wspomnienie. Okoliczne panie duże i małe dostawały rajstopy albo goździki, a my z siostrą ubranka dla Fleur!!!

    W tym poście znalazłam też moją pierwszą, i jedyną z dzieciństwa, Barbie Fashion Play w zółtym kombinezonie. Nie mogłam jej długo zidentyfikować, ale rozpoznałam ostatecznie po pasku czerwono-niebieskim i żółtych klapkach (bo tyle się zachowało oprócz golusieńkiej lalki).
    Spróbuję jej uszyć podobny kombinezon i zrobić zasłużoną sesję 🙂
    Co ciekawe – moja Barbie nie ma w tej chwili żadnych plam na nogach!

    Jej zdjęcie wrzuciłam niedawno na stronę:
    http://dolls.propl.eu/thumbnails.php?album=1
    z tytułem: Mattel 1966 Malesia. PEWEX lata 80.

    Też bliższa bym była stwierdzeniu, że ta lalka pochodzi z ok. 1986, a nie 1984 roku, bo pamiętam, że gdy ją dostałam byłam już trochę starszą dziewczynką.

    Karton znaleziony w piwnicy kryje jeszcze pamiątki LEGO z lat 80-tych.
    Nimi jednak, z powodu braku nadmiaru wolnego czasu!, zajmę się później.
    Ale to też perełki 🙂

    Na razie jednak plan mam taki, żeby zrobić użytek z posiadanej maszyny do szycia
    i pobawić się w zrekonstruowanie kompletów ubranek, które już mam, a może i wykonać kopie niektórych zestawów na podstawie zdjęć.
    Chciałabym jeszce jakoś dosztukować rzęsy mojej Fleurce.

    Like

  23. Paula
    18 September 2015

    dzien dobry sliczne te pani laleczki ja tez dzieki mojej kochanej mamie i babci mialam spora gromadke barbie i kenow z Pewexu 🙂 czy moge bardzo pania prosic o pomosc w zakupie lalek z ebay?moja lista obejmuje oklo 17 lalek moga byc bez pudelka ale w dorm stanie i orginalnym stroju 🙂 pozdrawiam serdecznie Paula

    Like

Leave a Comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 8 January 2011 by in Memories, Wspomnienia and tagged , , , .
%d bloggers like this: