Fleur Makes Your Dreams Come True!

A blog about 80s Dutch fashion doll Fleur in English and Polish. Blog o holenderskiej lalce z lat 80 Fleur po angielsku i po polsku.

Other Toys – Inne Zabawki


First – a thank you! 😀

Ania – thank you very much for this beautiful gift – I admire your sewing talent! Everything works, the jeans together with this beautiful green, the accessories, and most of all, the Fleur logo bag – what a great idea! I was surprised I didn’t think of it myself. I have a few Fleurs here who are waiting for outfits – not for the lack of them, but because these ladies are very picky… as soon as I unpacked the outfit from you, I felt they were looking at me… 😉 I gave it to the Fleur with the most beautiful hair. It was so lovely of you, thanks a million! 😀 I was able to find the shoes which almost match the green too.

Najpierw – podziękowanie! 😀

Aniu – dziękuję Ci bardzo za ten piękny prezencik – podziwiam Twój talent krawiecki! Wszystko tu gra, jeans złączony z tą piękną zielenią, dodatki, a najbardziej spodobała mi się ta “firmowa” torba Fleur – co za świetny pomysł! W ogóle się zdziwiłam, że sama na to nie wpadłam. Stoi u mnie kilka Fleurek czekających na ubranka – nie z ich braku, ale dlatego, że te panny są akurat bardzo wybredne… jak tylko rozpakowałam ten strój od Ciebie, od razu poczułam że mi się przyglądają… 😉 dostała go ta z najpiękniejszymi włosami. Sprawiłaś mi naprawdę wielką przyjemność, dziękuję stokrotnie! 😀 udało mi się znaleźć buty, które są prawie identycznego koloru zieleni.

And now for the main event 😀 a few days ago picked up from film developing some slides from my childhood… the photo below was originally very blurry, and only when I saw it in large format I realised there was a row of dolls sitting under the tv…? I don’t remember them at all, but looking at this picture brought waves of memories. That’s what I’m writing about today. Aside from the dolls I have a few other toys, some from my childhood, and some are souvenirs. They come with me every time I move to a new place, so many times I thought of giving them away to someone who will play with them, not just keeping them in a box like I do… but they have much sentimental value and I’m not quite ready yet to give them up. The rest of the post is in Polish only, sorry I haven’t got the time to do a full translation.

A teraz, do dzieła 😀 kilka dni temu oddałam do wywołania slajdy z mojego dzieciństwa… zdjęcie poniżej było bardzo niewyraźne, dopiero widząc je w dużym formacie zobaczyłam ten rząd lalek siedzący pod telewizorem…? W ogóle ich nie pamiętam, ale widząc je nadeszła cała fala wspomnień z dzieciństwa. Dlatego powstał dzisiejszy wpis. Oprócz lalek mam kilka innych zabawek, niektóre są z dzieciństwa, a inne pamiątkowe. Przy wielu przeprowadzkach one zawsze podróżują ze mną… ile razy zastanawiałam się nad oddaniem wielu z nich komuś, kto będzie się nimi bawił, a nie tylko trzymał w pudełku jak ja… ale mają one dla mnie wartość sentymentalną i na razie jeszcze nie udało mi się z nimi pożegnać…

Oto dwie oryginalne zabawki z Peweksu, które przetwały u mnie do dzisiaj! Pierwsza to pajacyk, który jest pozytywką, po nakręceniu gra jakąś nieznaną mi melodyjkę i kiwa głową. Wiąże się z nim wspomnienie – miałam wtedy chyba 12 lat i byłam z Tatą w Rzeszowie na jakimś rodzinnym spotkaniu… był też mój Wujek Czesław. Tata był zaproszony na obiad do jakiejś rodziny z małym dzieckiem, a ponieważ nie wypadało stawić się tam z pustymi rękami poszedł do Peweksu i kupił właśnie tego pajaca. Pajac oryginalnie zapakowany był w śliczne okrągłe przezroczyste pudełko wymalowane w różowe serduszka. Dlaczego Tata właśnie w Peweksie kupił prezent, nie mam pojęcia, bo było to dosyć ekstrawaganckie… w każdym razie przyniósł do go domu przed wyjściem, a ja się bardzo obraziłam, bo dlaczego jakieś obce dziecko ma dostać taką piękną zabawkę, a nie ja! Jak widać, nawet w podeszłym wieku 12-tu lat byłam bardzo zainteresowana zabawkami… 😀 Wujek wstawił się wtedy za mną (coś w rodzaju “czemu nie dasz własnej jedynej córce takiej pięknej zabawki, ale jakiemuś obcemu dziecku”) i Tata skapitulował, zostawiając mi pajaca a sam poszedł kupić coś w zastępstwo. Tym sposobem (szantaż na rodziciela) pajaca mam do dzisiaj!

Pudełko z powodu wielu podróży już dawno się zniszczyło, ale pajac jest, zupełnie jak nowy, nadal gra i kiwa glową jak należy! Tak bardzo go kochałam, że narysowałam mu nawet portret, miałam wtedy chyba 14 lat, podpisałam go “mój przyjaciel” 😀

Ta mała lalunia obok kupiona była w Peweksie w Białymstoku, nie pamiętam kiedy dokładnie. Byłam w sklepie z Babcią a lalunia była tania, chyba $2 czy coś takiego… sprzedawana była w takiej przeźroczystej tubce, która była pęknięta, stąd chyba ta niska cena… lala ma ładne rootowane włosy i oryginalną sukienkę, na której była kiedyś wyhaftowana różyczka, ale jak widać cała się rozpruła. Jest malutka, ma tylko 6.5cm wysokości. Przeżyła też jeden wielki dramat życiowy, bo ukradła mi ją kiedyś dziewczynka z sąsiedztwa… a ponieważ, jak to mówią, nie ma zbrodni doskonałej, szybko wydedukowałam, że to właśnie ona i poszłam zrobić wielką awanturę, po której lalunia następnego dnia została mi podrzucona podstępem i dramat się skończył 😀

Na tym zdjęciu jestem pośrodku, śpiewamy w przedszkolu chodząc w kółeczku, a misio którego trzymam w objęciach to ten żółty… podobno kupiony był zaraz po moim urodzeniu i spał ze mną aż do lat nastoletnich… zasłużył sobie na spokojną starość!

Dlatego do towarzystwa dostał tego misia w sweterku w paski i razem śpią w ślicznym łóżeczku dla lalek pod pstrokatą kołderką. Mają nawet poduszki i materac! Kocham tego misia najwięcej ze wszystkich moich zabawek 😀 A ten największy misio ma też swoją historię, ale dosyć smutną… otóż miałam wtedy 7 lat i bardzo chciałam mieć takiego olbrzymiego misia (ma on 74cm wysokości!). Miałam w śwince-skarbonce “oszczędności mojego życia”, czyli całą świnkę złotówek. Po naradzie z Mamą zwinęłam te złotówki w ruloniki z gazety i poszłyśmy razem do sklepu “Sportowego” przy ulicy Lipowej w Białymstoku. Sklep był rzeczywiście sportowy, ale było tam też stoisko papiernicze oraz zabawkowe. Tam też, na najwyższej półce, siedział mój miś. Następnie ja kiedyś tam dorosłam, a miś cierpliwie siedział przez wiele wiele lat u mojej Babci i czekał na mnie i na moje wizyty. Byłam do niego bardzo przywiązana i zawsze przy każdej wizycie sprawdzałam jak on się miewa… w końcu w listopadzie roku 2009 zdecydowałam, że przy następnej wizycie zabiorę go z powrotem ze sobą. Następna wizyta wypadła w maju 2010 roku… przez ten czas misio zginął 😦 Mama powiedziała, że Babcia wyrzuciła go przez okno, bo jest chora na Alzheimera i miewa takie napady wyrzucania wszystkiego… było mi tak bardzo smutno, jakbym straciła kogoś bliskiego… niedługo potem, szczęśliwym trafem, znalazłam identycznego misia na Allegro i dzięki pomocy mojej kochanej Erynnis udało mi się go kupić za królewską sumę… 5-ciu złotych! Pomimo tego, że to nie mój własny miś, darzę go wielką sympatią. Misio jest teraz fanem Manchester United, jak już widzieliście przy okazji wpisu o Charlie. Sklep “Sportowy” nadal istnieje, ale jest na głucho zamknięty i pusty. Czasami przechodząc obok niego wspominam tamten dzień, pamiętam dokładnie gdzie było to stoisko i jaki wielki wydawał mi się wtedy mój nowy misio 😀

Następnie po lewej lala kupiona też dzięki Erynnis na Allegro 😀 mój luby nazwał ją Szarlotka… bo jest to jedno z jego ulubionych słów w języku polskim! Jak tylko widzi w sklepie prawdziwą szarlotkę, od razu pokazuje palcem i mówi z uśmiechem czysto i donośnie “szarlotka!” Szarlotka przypomina mi bardzo lalki, które miałam w dzieciństwie, a które gdzieś się podziały i do dzisiaj staram się je odkupić. Jest u mnie więc z sentymentu. Druga lalka-bobas została przeze mnie ochrzczona w dzieciństwie Magda i też jest rezultatem nostalgii. Moja prawdziwa Magda też zaginęła, nie wiem gdzie, już wiele lat starałam się ją odnaleźć, bez rezultatu… tymczasem pewnego pięknego dnia, czytając blog Lilavati, zobaczyłam JĄ! Nastąpiły negocjacje, a kochana Lila oddała mi ją zupełnie za darmo… do dzisiaj wydaje mi się, że się jej niedostatecznie odwdzięczyłam! 😀 Magda była moją jedyną lalką-bobasem, bo takie lalki jakoś nigdy mnie nie interesowały… wolałam takie lalki jak Szarlotka, lub pluszaki. No a potem oczywiście Barbie i Fleur… Babcia dziergała Magdzie na drutach różne śliczne ubranka, ale niestety żadne do się do dzisiaj nie zachowało. Teraz będzie to moje zadanie – Magda czeka teraz na nowiutkie ubranko 😀

Dwa Puchatki – prezenty. Jeden na Halloween, przebrany za Tygryska. Drugi to autentyczny polski Gwiazdor! 😀 pochodzi on z kolekcji Disneya “12 Dni Puchatka” i jest siódmym w niej okazem. Na etykietce napisane jest: “w Polsce, Santa znany jest jako Gwiazdor. Składa on wizyty w polskich domach po kolacji wigilijnej przynosząc dzieciom prezenty i ciasteczka”.

Różne łosie 😀 moja Mama też je zbiera.

Znowu misie! Misio po lewej w kapeluszu był prezentem na otarcie łez. Spadłam ze schodów na lotnisku, czego rezultatem był uraz kolana, oraz ten właśnie misio kupiony w sklepie wolnocłowym, żebym przestała płakać. Tak, to było tylko kilka lat temu, więc widać, że sposoby na dziecko do dzisiaj na mnie działają. Dwa malutkie misie były prezentami od Pauliny (hej Paula!), która podróżowała swego czasu do Irlandii i Anglii i o mnie nie zapomniała 😀 trzeci misio, ten co wygląda nieco przeraźliwie, był ślicznym prezentem od koleżanek z pierwszej klasy szkoły średniej. Misio kiedyś wyglądał wspaniałe, był bardzo kolorowy, ale jak widać ciągłe przeprowadzki nie wyszły mu na zdrowie… mam zamiar poprawić mu wygląd, szczególnie oczy, aby był znowu piękny!

A to z lewej to Popple, była to kiedyś kreskówka dla dzieci w latach 80… kreskówki nigdy nie oglądałam, ale zobaczyłam tego Poppla na eBay może z 8 lat temu i koniecznie musiałam go mieć! Czyż nie jest on kwintesencją lat 80? Taki kolorowy! A jeszcze ma takie fajne coś – z tyłu na plecach ma taką jakby kieszeń z gumką, gdzie można go całego schować i zmienić go w mięciutką śliczną piłkę! To dopiero super zabawka! 😀 drugi zwierzak to to straszydło z filmu Monsters Inc razem z dziewczynką, która ma ciałko z materiału, ale główkę jak porządna lalka oraz prawdziwe włosy do czesania. Jest śliczna 😀 ten zwierzak podobał mi się bardziej niż sam film!

Trzy kultowe lalki z Cepelii! 😀 ręka do góry kto też ma je w domu, założę się, że prawie wszyscy! Kupiłam je wiele lat temu w Rzeszowie. Od lewej: łowiczanka, krakowianka, góralka. Dla tych, którzy nigdy nie mieli ich w ręku – tułowia są z materiału, głowy glinianie z ręcznie malowanymi twarzami, a ręce i nogi gumowe z drucikami w środku, dzięki którym lala pozuje. Lale te sprzedawane były chyba we wszystkich strojach regionalnych i chyba każdy miał je wtedy w domu! Pomimo małego rozmiaru, ich stroje wykonane były bardzo starannie. Najlepsze są takie gdzie jest pan i panna, bo można ich razem ładnie pozować, ale nie mam takiej parki ani jednej!

Ostatnia lalka regionalna, kupiona w Krakowie w Sukiennicach w 2008 roku. Nie wiem czy ma jakieś sygnatury, bo nigdy jej nie rozebrałam, ale wygląda niemal identycznie jak lalki Krawala? Następnym razem dokupię sobie łowiczankę i będę bardzo zadowolona 😀

Mam jeszcze kilka drobiazgów, ale są to raczej śmieciuszki, więc tutaj zakończę moją dzisiejszą opowieść 😉

Advertisements

33 comments on “Other Toys – Inne Zabawki

  1. mark
    23 July 2011

    Ale fajna sentymentalna wycieczka, miło się to czyta, tak miło, że z chęcią bym wrócił do tamtych czasów. Znów poczuć dotyk pluszowego misia z trocinami w środku, zobaczyć jaką radość ma ktoś bliski trzymając w rękach Barbie prosto w Pewexu.
    Cudowny wpis 🙂
    Zapraszam do mnie, znów opisałem kolejną starowinkę, która w tamtych czasach była nowa.

    Like

    • fleurdolls
      23 July 2011

      Tak, misie wypchane trocinami to jest to… z moich obu się ładnie sypie 😀 to są zabytki! Ja też bardzo chętnie wróciłabym to tamtych czasów chociaż na chwilę, to paradoks, ale moje dzieciństwo było szare i wesołe zarazem… no i nie nudne!
      Zaraz wpadam do Ciebie!

      Like

  2. Ania
    23 July 2011

    Oj, Aguś, zazwyczaj szyję niestarannie i na szybko, i choć dla Ciebie się starałam, to i tak nie wyszło idealnie, więc ogromnie się cieszę, że Ci się ubranko podoba! 🙂 Kamień spadł mi z serca, gdy zobaczyłam, że paczuszka dotarła…

    Uwielbiam czytać takie wpisy o przedmiotach z dzieciństwa – wydawało by się, że to tylko zabawki, a ile wspomnień ze sobą niosą. Miałam kiedyś misia bardzo podobnego do tego 74 -centymetrowego (ale oczywiście mniejszego 😉 ), dostałam go od cioci, jak jeszcze chodzić nie umiałam i choć został w Krakowie z braku miejsca u mnie, to jestem do niego bardzo przywiązana i nie dziwię Ci się, że tak przeżywałaś jego stratę… oj, będę musiała mojego tu sprowadzić 🙂

    A dzisiejsze laleczki regionalne już nie są tak ładne, jak kiedyś, choć mają dużo uroku. Całkiem możliwe, że Twoja jest produkowana przez Krawala – buzia jest chyba identyczna do tych, jakie widziałam na ich stronie internetowej. Ja, przyznam się, nie mam żadnej regionalnej. Chciałam sobie ostatnio kupić parkę, ale mama upierała się, że to za drogo 😛

    Jeszcze raz – świetny wpis, Aguś, i cieszę się, że się tak nie streściłaś, jak się tego spodziewałam!

    Like

    • fleurdolls
      23 July 2011

      Aniu, widzę że się starałaś, pięknie Ci to wyszło, naprawdę! Wiesz co, gdy Fleur będzie jechała ze mną następnym razem na wycieczkę, na pewno zabiorę te jeansy, są cudowne i pasują na nią jak ulał!
      Koniecznie sprowadź swojego misia, ja bardzo przeżyłam stratę mojego, oby Twojemu się nic nie stało! To są bardzo ważne w życiu rzeczy.
      Polskie regionalne lalki są piękne, może na Allegro uda Ci się coś kupić, bez maminej wiedzy? 😉
      A z tym streszczeniem… HA HA… było tak, że najpierw napisałam “moje dwa misie”, potem “moje lalki z Cepelii”, a potem “Popple i Monster” – a potem pomyślałam, kurka jaki to nudny wpis! 😀 no i w końcu się nie streściłam. Ale na pewno zauważyłaś, że większość jest tylko po naszemu 😉 to mi oszczędziło dużo czasu!

      Like

  3. manhamana
    23 July 2011

    Świetny wpis i piękne pamiątki- lala w stroju krakowskim ta ostatnia to prawdopodobnie lalka z pracowni Folklor z Bochni- lale Krawal mają ciut inne pyszczki http://klinikalalek.blogspot.com/2011/01/para-w-stroju-lachow-sadeckich.html ja mam parę w stroju lachowskim, a tu masz link do pracowni http://www.folklor-lalki.pl/index.php?categ=pojed
    Lalki z Cepelii chyba ma większośc – ja swoje mam z odzysku- moje własne się nie uchowały.

    Like

    • fleurdolls
      23 July 2011

      Madziu, jak zwykle podziwiam wiedzę, rzeczywiście moja wygląda na bocheńską… kurka będę musiała zamówić sobie od nich podlasiankę, bo przecież ja śledzik 😉 o i rzeszowiankę! A po co w ogóle mi dałaś ten link!? 😀 już czuję porywy zakupowe!

      Like

  4. aleksja
    23 July 2011

    Wspaniałe zabawki! Chyba od dziecka byłaś osobą, która zbiera i kolekcjonuje. Moje zabawki z dzieciństwa niestety wszystkie przepadły, zostały w domu rodzinnym i myślę, że już są nie do odzyskania 😦
    Muszę też napisać, że masz piękne wspomnienia. Sama mam tylko przebłyski i strasznie mi tego szkoda. Czytałam ten wpis z wielkim zainteresowaniem. Bardzo się cieszę, że taki wpis się pojawił 🙂

    Like

    • fleurdolls
      23 July 2011

      Aleksjo, wiem co czujesz, moje też w większości zginęły, te co mam są z odzysku, a nadal usilnie staram się przypomnieć sobie, co jeszcze miałam… wiesz, bardzo dużo mi się przypomina, gdy patrzę na Allegro w kategorie związane z zabawkami PRL… może Ty znajdziesz tam też coś dla siebie?
      Śliczne dzięki za to, co napisałaś o moich wspomnieniach, rzeczywiście mam wiele takich epizodów w pamięci, a nie pamiętam raczej co jadłam wczoraj na obiad HA HA 😀

      Like

  5. Daguchna
    23 July 2011

    … cholera, wzruszyłam się! Też jestem diabelnie sentymentalna i dlatego ze wszystkich moich zabawek pozwoliłam oddać tylko nikły ułamek. Resztę ciągle mam – pochowaną ładnie, ale mam. Lubię takie wspomnienia, bo za każdą lalą, misiem czy innym duperelem zawsze kryje się jakaś dobra (w sensie ciekawa) historia. Niby każda inna, ale dla osób z naszego przedziału wiekowego jakieś takie podobne 😉
    A tak poza tym proszę pozdrowić Szarlotkę – wygląda na to, że moja Sonia to jakaś jej krewna, bo jest piekielnie podobna! Czy także ma w brzuszku mechanizm, który po przełożeniu lalki na brzuch wydaje z siebie gaworzenie podobne do “mama”?

    P.S. Ciuszek dla Fleur rewelacyjny i także zakochałam się w tej torbie z logo… zdolna ta Ania 😀

    Like

    • fleurdolls
      23 July 2011

      Daguchna, chwała Tobie, że nie pozwoliłaś zabawek oddać, może kiedyś je nam pokażesz! Nasze pokolenie to ma szczęście, bo pamiętamy co i jak, nie mieliśmy przecież tego przesytu, prawda? Dzisiejsze dzieci mają dobrze, ale nie wiem czy będą pamiętały swoje ulubione zabawki tak jak my (czy może być na przykład ulubiona Barbie pośród kilku tuzinów, z których każda nowa była najnowszą zachcianką?). A ja się do wszystkiego przywiązuję, jedynie kiedy wiem, że na przykład jakaś lalka idzie w dobre ręce to nie żałuję, wiedząc że będzie szanowana itd.
      Tak Szarlotka ma kuzynki, sama widziałam na Allegro! Ma też mechanizm, tylko mój nie działa 😀 może trzeba będzie zrobić im jakieś “spotkanie po latach”?
      Ani zaproponowałam “byznes-plan” w związku z torbą Fleur 😉

      Like

  6. Paweł
    23 July 2011

    Ale masz tych zabawek duuuuuużo! I jakie różnorodne. 🙂 Bardzo się fajnie czyta takie wspomnienia. 😉

    Ja mam w domu tak samo wyglądającego misia, jak ten Twój wielki, brązowy misio, z tym, że mój jest trochę mniejszy i nie zachował mu się nosek. 😦

    Like

    • fleurdolls
      24 July 2011

      Dzięki Paweł, szkoda że nie udało mi się ich wszystkich razem sfotografować, ale nie było sposobu! One mają najróżniejsze rozmiary i gdy je wszystkie wyładowałam w dużym pokoju wyglądało jakby naprawdę mieszkało tu dziecko… 😉 chociaż nie mieszka (no tylko takie dorosłe dziecko HA HA). Kocham zabawki 😀
      A misiowi założę się że można dorobić nosek, proponuję albo taki duży guzik od palta (taki z nóżką a nie z dziurkami), albo na pewno gdzieś ktoś w internecie sprzedaje misiowe części? Na internecie wszystko jest! Radzę poszukać! 🙂 może kiedyś pokażesz nam jego zdjęcie?

      Like

    • Paweł
      24 July 2011

      Może kiedyś, ale jest w domu rodzinnym, pod Wrocławiem, gdzie już nie mieszkam, może kiedyś go ściągnę. 😉

      Like

    • fleurdolls
      26 July 2011

      Nie zapomnij o nim Paweł, bo potem będziesz żałował! 😉

      Like

  7. BarbieCollector
    24 July 2011

    Świetny wpis! Aż zachciało mi się wejść na strych (mimo późnej pory :D) i wygrzebać moje pluszaki!
    Przypomniałem sobie także, że mama już jakiś czas temu dała mi takie lalki regionalne do odświeżenia (wśród nich jest chyba jedna parka), a ja, wrzuciwszy je do szuflady, całkiem o nich zapomniałem… Chyba jutro się za nie wezmę 😉

    Like

    • fleurdolls
      24 July 2011

      Na strych późną porą? Odważny z Ciebie facet! 😀 fajnie że masz lalki regionalne, to do roboty i potem zachęcam do pokazania ich światu!

      Like

    • BarbieCollector
      25 July 2011

      6h pracy, ból pleców, poklejone palce, czerwony barwnik na żelazku i lalki regionalne wyglądają prawie, jak nowe! 😉 Na razie wyłącznie zdjęcia “w trakcie”, na DollPlazie 😉

      PS. Strasznie mnie zdziwiło, że dwie z moich lalek miały gumowe ciała (pewnie jakieś nowsze wersje), z wyjmowanymi główkami, a dwie miały ciało z drutu, owiniętego watą i białą bibułą, przez co mycie ich było utrudnione. Spodziewałem się jakiegoś materiałowego ciała a la porcelanowe lalki, a tu proszę! 😀

      Like

    • fleurdolls
      26 July 2011

      Gratuluję rezultatów, szkoda że nie zobaczę zdjęć bo nie ma mnie na Dollplazie, może zrobisz o nich jakiś fajny wpis? 😉
      To jest bardzo ciekawe, że one miały różne ciałka, pewnie można w ten sposób ocenić ich wiek, ale kto może to zgadnąć! Mam nadzieję, że mama jest albo będzie zadowolona 🙂

      Like

  8. paulaghost
    24 July 2011

    Ciao Agus!
    Niesamowity wpis i czar wspomnien zabawkowych 🙂
    Usmiech mi nie schodzi z twarzy 🙂
    Jak zwykle sliczne fotki i swietny tekst. Zaluje ze wiecej misiakow Ci nie nakupowalam 😛
    Zakochalam sie w ciuszku od Ani. Uwielbiam to poloczenie turkusu i denim jeans. Przyznam sie ze to moje ulubione polaczenie kolorystyczne w moich ubraniach, chociaz Fleur jest zdecydowanie lepsza modelka 😉 lol
    Pamietam lalki z Cepelii i zabawki z Pewexu- koloryt naszego dziecinstwa. Ale nie ma jak przytulny mis to spania czy na otarcie lez 😉 klocki Lego tez byly niezle, chociaz nie tak przytulne 😉
    Paula

    Like

    • fleurdolls
      24 July 2011

      Hej Paula, o jak fajnie że mnie odwiedziłaś! Misie dwa w zupełności wystarczą, jak widzisz przyjechały ze mną aż tutaj 🙂 a wiesz co jeszcze mam – tę malutką Barbie-długopis, którą dałaś mi wtedy na Boże Narodzenie!
      Ubranko od Ani jest wspaniałe, jeszcze lepsze “na żywo”, na pewno w przyszłości zrobię porządną sesyjkę!

      Like

  9. Scottie
    24 July 2011

    What an adorable child you were, so cute!! What a neat photo of you with that line up of dolls! I have the same doll as you, in your photo with the clown doll you have a very small blonde doll featured. I have the exact same doll except mine has red hair. I think this is a charming blog, Agnes! I always knew you were smart and appreciative, this just goes to show how caring you are. I totally agree with you on sentimental attatchment. I’m glad you saved these precious memories after all of these years. The Polish dolls are quite beautiful too. I love the traditional costumes, when I go to Norway I like to pick up national costumed dolls. Have a great weekend!

    Like

    • fleurdolls
      24 July 2011

      Hey Scottie, you know I was wondering what I was up to, standing so politely in that first picture, I was usually not that obedient! 😀
      I can’t believe you have the same little doll as me, she could only be purchased in special stores in Poland in the 80s, and represents a souvenir from communist Poland! Please put a picture of yours on Flickr, I would love to see her!
      You know, your photo you took in the bedroom when you were moving your dolls around, the one I commented on, that photo inspired me to do this post 😉 no kidding!

      Like

    • Scottie
      24 July 2011

      Thank you Sweetie, I’m glad I could help out! You’re an awesome friend and you’ve in spired me to do quite a bit, THANKS!!! I had no idea where that little doll came from, how interesting that she’s from Communist Poland. I have her and my other small dolls stashed away safely so as i add more photos to my page I’ll totally put her picture up!You’re so funny, you do look rather obiedient and calm in that photo. Great TV set too by the way!

      Like

    • fleurdolls
      24 July 2011

      Well you have a fabulous collection, and I’m always waiting for new photos from you 🙂
      The little doll comes from communist Poland, but she wasn’t manufactured there originally. The special store where I bought her sold mostly imported things, so she may have come from anywhere. She is foreign for sure, Poland didn’t make such nice toys at that time. Yes I would love to see her when you have a chance, I find it amazing that two people from two completely different walks of life have the same doll! It’s not like having the same Barbie, as these can be bought anytime, but same little doll that came from Poland, that is just too amazing to conceive! 😀
      HA HA thanks for noticing the TV set, I don’t remember it, but I have wondered what TV show are we watching? 😀 the bald guy in the foreground is my Grandpa.

      Like

  10. dollbby
    24 July 2011

    hehe fajne masz wspomnienia… 🙂 Ja z maskotek zostawiłem sobie tylko misia którego miałem jako niemowle przywiazanego do łóżeczka! 🙂 🙂 Każdy z nas ma jakies pamiątki 😉

    Like

    • fleurdolls
      24 July 2011

      To ślicznie że masz jeszcze tego misia Dollby, to jest wartościowy misio! 😀 mam nadzieję, że zatrzymasz go na zawsze, nawet jak będziesz już starszym panem z laseczką 😉

      Like

  11. privace
    24 July 2011

    Ale fajny wpis, miło tak przeżyć razem z Tobą podróż w czasie do dzieciństwa. Z moich zabawek prawie nic się nie zachowało, bo byłam najstarsza z całego rodzinnego grona i wszystko trafiało po mnie do młodszych dzieci.

    Like

    • fleurdolls
      24 July 2011

      Dzięki, wiesz kilka z nich jest z odzysku, więc przy odrobinie cierpliwości można takie rzeczy znowu znaleźć… na przykład sprawdzałam dzisiaj na Allegro pod “lalka PRL” i jest bardzo ładny wybór! 😉
      U mnie w rodzinie nie było młodszych dzieci, a dzisiaj wiele dałabym za rodzeństwo, bo jestem jedynaczką HA HA 😀

      Like

  12. lilavati
    26 July 2011

    jakie piękne zdjęcia! z przyjemnością przeczytałam ten post! A Magda – rewelacja! – jak nowa! nie wiem co jej zrobilaś, że tak świetnie wygląda, bo to byl strychowy straszak 🙂 🙂 🙂 I te winyle pod telewizorem – cały rządek pieknosci!

    lilavati

    Like

    • fleurdolls
      26 July 2011

      Nie Liluniu, wcale tak źle z Magdą nie było, po prostu naprawiłam jej rączkę i umyłam dokładnie 🙂 ona pewnie teraz jest po prostu zadowolona! Oraz bardzo popularna gdy przychodzą goście.
      Ach gdybym jeszcze jakoś pamiętała o tych lalkach pod telewizorem, a tu nic a nic!

      Like

  13. Anonymous
    23 November 2011

    Włąśnie znalazłam moją jedyną lalkę fleur. Włosy wypadły jak tylko ich dotknęłam. Mam nawet oryginalne ciuchy, ale łysa wygląda dość ekscentrycznie. Co robić? pomóżcie…

    Like

    • fleurdolls
      25 November 2011

      Witam na blogu 😀 proponuję przeczytać mój najnowszy wpis, lub zamówić reroot u kogoś (na przykład u mnie ;)). Robienie samemu nie jest bardzo trudne! Więcej informacji mogę podać przez email fleurdolls@gmail.com

      Like

  14. Vincent Sharpe
    24 November 2013

    Wspaniały wpis. Przypomniał mi się mój ukochany miś który jest schowany u moich rodziców.

    Like

Leave a Comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 23 July 2011 by in Memories, Wspomnienia and tagged , , , .
%d bloggers like this: