Fleur Makes Your Dreams Come True!

A blog about 80s Dutch fashion doll Fleur in English and Polish. Blog o holenderskiej lalce z lat 80 Fleur po angielsku i po polsku.

New Ladies from Poland – Nowe Damy z Polski


And here I am 😀 no i jestem 😀

I’ve just been to Poland, and I’d like to send greetings to Dorothy from the Lalkomania blog, a fellow doll collector from my hometown! 😀 we spent a lovely 3 hours dollying in a local pub, where nobody seemed to pay attention to us. My only regret is that the meeting was too short! I hope we will spend more time together after Christmas, and thank you Dorothy for your wonderful company!

Właśnie byłam w Polsce i chciałabym przekazać serdeczne pozdrowienia dla Doroty z bloga Lalkomania, która jest kolekcjonerką lalek z mojego rodzinnego miasta! 😀 spędziłyśmy razem cudowne 3 godziny lalkując w lokalnym pubie, gdzie nikt w ogóle nie zwracał na nas uwagi. Żałuję jedynie, że spotkanie było takie krótkie. Mam nadzieję, że będziemy miały więcej czasu po Świętach i dziękuję Dorotko za twoje przemiłe towarzystwo!

My trip to Poland, although short, has yielded great doll results! There were two dolls waiting for me at home, one of them bought on Allegro with assistance from Anna and Paul, thank you both for your help 😀 it’s the smaller doll, more about her in a moment, I’ve named her Anna 😉 so we have two dolls dating back to communist Poland, and at last my long-desired Moxie Girl Sophina Ballerina. I would have bought two of her, but my Aunt didn’t let me – more about that in a moment as well 😉

Wizyta w Polsce, pomimo że krótka, owocowała we wspaniałe rezultaty lalkowe. Czekały na mnie w domu dwie lalki, jedna z nich zakupiona na Allegro dzięki uprzejmości Ani i Pawła, dziękuję Wam kochani za pomoc 😀 jest to ta mniejsza lalka, więcej o niej za chwilę, a dostała na imię Ania 😉 a więc dwie duże lalki pamiętające czasy PRL, oraz nareszcie moja wymarzona Moxie, czyli Sophina Ballerina. Chętnie kupiłabym dwie, ale Ciocia mi nie pozwoliła – o tym też za chwilę 😉

The big doll is exactly like one I had as a child, so she has joined my collection of replacement childhood toys. She is 63cm tall, and she used to say MA-MA, unfortunately this no longer works. She still opens and closes her eyes, and most importantly – she still walks! 😀 she has a mechanism joining her left arm, legs, and head, so by holding her left arm in a particular way she can be made to walk and turn her head at the same time. I named her Vera, after my favourite Aunt. In fact, Vera has met my Aunt Vera, they’ve been officially introduced, to my Aunt’s great amusement 😉 she used to be a seamstress, so she greatly admired Vera’s dress, which unfortunately has holes and cannot be repaired. However, we’ve decided together that I’m going to cut up the dress to use as a pattern for a new one. Vera the doll is in very good condition for her age! I’m not sure yet what I can do about her hair, but I will definitely do a lip repaint, as you can see in the photos most of the paint has chipped off.  I’m quite sure Vera was made in Russia in the 1970s, simply because my Grandma brought me an identical doll from Russia when I was a little girl in those years.

Duża lala jest dokładnie taka sama, jaką miałam w dzieciństwie, więc dołączyła do mojej kolekcji odzyskanych zabawek. Ma 63cm wysokości i kiedyś mówiła MA-MA, niestety to już nie działa. Lala nadal otwiera i zamyka oczy, oraz najważniejsze – nadal chodzi! 😀 ma taki mechanizm łączący jej lewą rękę, nogi oraz głowę, trzymając ją za rękę można ją prowadzić a ona chodząc kręci głową. Nazwałam ją Wiera, na cześć mojej ulubionej Cioci. Powiem nawet, że Wiera była oficjalnie przedstawiona Cioci Wierze, którą to bardzo rozbawiło 😉 Ciocia była kiedyś krawcową, więc bardzo spodobała jej się sukienka Wiery, która niestety ma dziurki i nie nadaje się do naprawy. Ale razem zdecydowałyśmy, że potnę sukienkę do użytku na wzór dla nowej. Lalka Wiera jest w bardzo dobrym stanie jak na swój wiek! Nie wiem jeszcze co zrobię z jej włosami, ale na pewno przemaluję jej usta, bo jak widać na fotografiach farba jest w większości wytarta. Jestem pewna, że Wiera jest lalką rosyjską z lat 70., bo miałam identyczną lalkę przywiezioną przez moją Babcię z Rosji właśnie w tamtych latach.

The second doll, Anna, is 44cm tall, and looks a little like Vera’s little sister 😀 I’m quite sure she comes from Russia as well, because she is nearly identical to Vera in her design and materials, except smaller. A particular clue is her gorgeous dress – it has a factory label at the back with a word in Russian, which I can’t make out due to fading. The dress is in gorgeous condition, no damage at all, it only needs refreshing. The doll is in great condition too, but same as Vera no longer says MA-MA, and still closes and opens her eyes. This doll doesn’t have a walking mechanism. She will need some work, all her joints are loose, so she will probably need re-stringing. Her only flaw is yellowed whites in her eyes. Does anyone know how I may fix this, I’d be grateful for any advice!

Druga lala, Ania, ma 44cm wysokości i wygląda troche jak młodsza siostra Wiery 😀 jestem pewna, że też jest rosyjska, bo jest prawie taka sama jak Wiera z wyglądu i materiałów, tylko mniejsza. Inną wskazówką jest jej piękna sukienka – ma metkę z rosyjskim napisem, niestety nie mogę go przeczytać bo jest bardzo wyblakły. Sama sukienka jest w świetnym stanie, żadnych ubytków, wymaga tylko odświeżenia. Lalka Ania jest też we wspaniałej kondycji, tak samo jak Wiera nie mówi już MA-MA, ale otwiera i zamyka oczy. Nie posiada mechanizmu chodzącego. Będzie wymagała nieco pracy, wszystkie jej części są luźne, na pewno dostanie nowe gumki. Jej jedyną wadą są pożółkłe białka oczu. Jeżeli ktokolwiek wie jak je wybielić, będę wdzięczna za poradę!

The third doll is a dream come true – Moxie Girl Sophina Ballerina! 😀 these days only available in the UK online for quite a sum, I’ve never seen her in the stores here. As I love ballet and ballet dolls, I had to have her! Anna wrote about her on her own blog already, which made me want to buy her even more. A short story – I went to the Auchan supermarket with my Aunt Vera (same one I wrote about above). My Aunt laughed heartily when I told her we’re going to look at dolls. The stock was impressive, and there was at least a dozen Sophinas on the shelf! My Aunt has not been in a doll aisle for ages, as she’s just recently become a great-grandmother to a girl. She couldn’t believe the choice! Like a seasoned pro she even rated the Monster High dolls, which was a very pleasant surprise, as those dolls are very unconventional. After a long and wise discussion I settled on one Moxie, I was going to get two, one to keep in box and one to open, but my Aunt cleverly convinced me to get just one. This turned out to be the right decision, as on the day of my departure I couldn’t have possibly fit another doll in the suitcase, and my luggage was also 2kg overweight. But I’ll make up for this in Poland at Christmas 😉 Sophina herself is wonderful! I’m a little crazy about ballet dolls. I’m only wondering where her ballet shoes are, when they are present in the promo photo? Luckily it’s no problem, I’ll just make her a pair 😉 here’s my Sophina, her beautiful picture from the back of the box, and the promo for the other girls, also from the back of the box.

Trzecia lala to spełnione marzenie – Sophina Ballerina od Moxie Girls! 😀 do kupienia w UK tylko przez internet i to za niemałe pieniądze, nigdy nie widziałam jej w sklepach. A ponieważ kocham balet i lalki baletnice, więc musiałam ją mieć! Ania pisała o niej już na swoim blogu, co tym bardziej zachęciło mnie do kupna. Krótka historyjka – wybrałam się do sklepu Auchan z Ciocią Wierą (tą samą o której pisałam powyżej). Ciocia bardzo się śmiała, gdy oznajmiłam, że idziemy oglądać lalki. Asortyment okazał się wspaniały, a Sophinek było na półce chyba 12! Ciocia już od lat nie odwiedzała półek z lalkami, bo dopiero niedawno została prababcią dziewczynki. Nie mogła się nadziwić jaki dzisiaj jest wybór! Trzeźwym wzrokiem oceniła nawet Monster High, co mnie mile zaskoczyło, bo przecież nie są to lalki konwencjonalne. Po długiej i mądrej dyskusji stanęło na jednej Moxie, miały być dwie, jedna do zostawienia w pudełku, a druga do zabawy i fotek, ale Ciocia rozsądnie przekonała mnie tylko do jednej. Okazało się to słuszną decyzją, bo w dniu wyjazdu okazało się, że druga lalka już na pewno nie zmieściłaby się do walizki, a poza tym miałam 2kg nadwagi bagażowej. Ale ja to sobie zrewanżuję na Gwiazdkę, gdy będę znowu w Polsce 😉 sama Sophina jest cudowna! Lalki baletnice to mój mały bzik. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie ma baletek, gdy na zdjęciu promocyjnym są? Nie szkodzi, się uszyje 😉 ale to już będzie dla tej wyjętej z pudełka. Oto Sophina w stanie dzisiejszym, jej piękne zdjęcie z tyłu pudełka, oraz zdjęcie promocyjne lalek, też z tyłu pudełka.

Next week I’ll write about Fleur again – Magda asked me to continue writing about reroots, so I can’t delay anymore – Magda, I will do so! 😀

Za tydzień będzie o Fleur – Magda poprosiła o napisanie dalszego ciągu o rerootach, więc nie będę się już migać – Madziu będzie o tym pisane! 😀

Advertisements

28 comments on “New Ladies from Poland – Nowe Damy z Polski

  1. BarbieCollector
    12 November 2011

    U mojej babci była taka sama duża lalka, z identyczną fryzurą, tylko włosy były siwe, także z mechanizmem chodzącym, jednak zamiast MA-MA, miała wmontowaną w brzuch taką piszczałkę, która miała przypominać płacz. I mam wrażenie, że lalka mojej babci miała twarz bardziej podobną do tej mniejszej 😉
    Czekam z utęsknieniem na notkę o rerootach 😀

    Like

    • fleurdolls
      12 November 2011

      Witam! 😀 ja miałam dwie takie lalki, jedna była też siwa, lub blondynka, a druga identyczna brunetka jak Wiera. Rzeczywiście przypomiałeś mi o tym płaczu, może moja blondi też tak płakała… bo taka płaczącą lalkę na pewno miałam. Ale nostalgia! 😀
      Notka o rerootach będzie, jak już obiecałam to nie wypada nie napisać 😉

      Like

  2. BarbieCollector
    12 November 2011

    Jeszcze tak mi zaświtało – czy twoja duża lalka ma skalp zdejmowany? Pamiętam, że babci taki miała, co pewnie było dużym ułatwieniem podczas produkcji – montowaniu oczu czy wszywaniu włosów…

    Like

    • fleurdolls
      12 November 2011

      Zgadza się, ma skalp zdejmowany! Obie Ania i Wiera mają, a mam też trzecią lalkę z tego samego okresu, ona też ma tak samo. A dziurek w tym skalpie miliony! Gdyby tak robić reroot to kosztowałoby fortunę… ale za to jak fantastycznie lalka by wyglądała po… 😉

      Like

    • BarbieCollector
      12 November 2011

      Oj tak, to byłoby kosztowne i… czasochłonne! 😉
      Pamiętam, że strasznie mnie denerwowała ta fryzura-plereza, więc przekręcałem skalp tył na przód 😛
      W końcu jednak lalka wyłysiała na czubku głowy i oczy jej odpadły (moja babcia często ją “szturchała”, żeby lalka trzepotała rzęsami) i ślad po niej zaginął…

      Like

    • fleurdolls
      13 November 2011

      To bardzo zabawne! 😀 ja jednak nie będę nic przekręcała, jestem pewna, że obie lalunie, pomimo dobrego wyglądu, już swoje przeszły! Postaram się odnowić im włosy do lepszego stanu, ale myślę, że w przyszłości, tak dla eksperymentu, przynajmniej jedna będzie miała zrobiony reroot 🙂

      Like

  3. mars
    13 November 2011

    Powiem jedno, bardzo zazdroszczę Dorocie spotkania z Tobą na żywo .. 🙂
    Mam nadzieję, że nasze plany wiosenne się spełnią.
    Pozdrowienia

    Like

    • fleurdolls
      13 November 2011

      Dziękuję Marku, bardzo mi miło! Na pewno uda nam się spotkać, na pewno zaplanujemy coś na wiosnę 😀

      Like

  4. manhamana
    13 November 2011

    A jesteś nareszcie! Lalki są śliczne- ja bym im włosów nie ruszała tylko trochę “pomęczyła” odżywkami i innymi wynalazkami żeby nieco odżyły ( tu wrzątku NIE używaj) to tworzywo jak jest w dobrym stanie i się nie kruszy szkoda ruszać – mojej Neli musiałam zafundować peruki bo niestety odratować się nie dało a reroot musiałabym wklejać bo jej łba nie da się zdjąć. Pamiętam- miałam podobną lalkę jak ta duża pannica 😉 gdzieś się ostały chyba zdjęcia nawet 😉
    A na ciąg dalszy rerootów czekam z niecierpliwością 😉

    Like

    • fleurdolls
      13 November 2011

      A no jestem, jestem… oby tak dalej! 😉
      Włosy obu lalek właściwie jak na swoje lata nie są tragicznej jakości, na pewno najpierw zrobię imjakieś zabiegi upiększające, a potem zobaczymy. Moja Szarlotka, już kiedyś o niej pisałam, ma białe włosy i podczas kąpieli prawie połowa wypadła, ale i tak szkoda mi robić reroot, bo to w końcu oryginalne… na pewno wkrótce będzie wpis w temacie “przed i po” 😀

      Like

  5. świstak
    13 November 2011

    śliczne laleczki 🙂 moxi mi się bardzo podoba ma słodką minkę 🙂

    Like

    • fleurdolls
      13 November 2011

      Witaj Świstaku, szkoda że na swoim blogu rzadko piszesz… Moxie są śliczne, jak uda Ci się wybrać do większego sklepu to radzę rzucić okiem na nie, bo warto 😉

      Like

  6. lilavati
    13 November 2011

    Piekne te Rosjanki! U nas tylko jedna dziewczyna miała taką, dużą i chodzącĄ W WYDANIU BLOND I błękitnej sukience! wszystkie dzieci jej zazdrościły

    Like

    • fleurdolls
      13 November 2011

      Hej Lilunia, ja w dzieciństwie miałam dwie takie lalki, jedną od najwcześniejszych lat, od kiedy pamiętam, a drugą właśnie blond dostałam później, miałam chyba wtedy 8 lub 9 lat, przywieziona przez rodziców z wycieczki do Rumunii i Bułgarii 😀 moja była ubrana w różową sukienkę! Gdyby udało mi się taką znaleźć napewno kupiłabym ją!

      Like

  7. allmode
    14 November 2011

    Niesamowite, ja w zeszłym tygodniu również odzyskałam swoją lalkę z dzieciństwa – też produkcji radzieckiej, ma 70 cm, chodzi, mechanizm mówiący niestety już nie działa. Mnie trafiła się w stanie idealnym niemal za niecałe 10 zł 🙂 To strasznie wielka radocha odzyskać lalkę z dzieciństwa 🙂
    Aguś, napisałam do Ciebie PW 🙂

    Like

    • fleurdolls
      14 November 2011

      Kochana jak będziesz mogła to wrzuć zdjęcie tej lalki na blog, bardzo chętnie bym zobaczyła! 😀 czyż one nie są piękne? Chce mi się kupić jeszcze kilka! 😉
      Dostałam email, odpiszę zaraz!

      Like

  8. Anonymous
    14 November 2011

    Bardzo fajnie, że udało Ci się odkupić lalki z dzieciństwa. Wydaje mi się, że nie łatwo jest trafić akurat na identyczną lalę z dzieciństwa jeśli chodzi o takie “komunistyczne”. W tamtych czasach lalki te były odsuwane na drugi plan przez pragnienie posiadania Barbie, a dziś ze świeczką ich szukać.
    Miałam kiedyś podobne lalki jak Twoja Wiera. Przynajmniej też były takiego wzrostu i mówiły mama. Na pewno jedna była to brunetka z krótkimi włosami, którą nazwałam Kasia. Druga była blondynką z podobną fryzurką jak Wiera i też przyjechała z ZSRR 🙂 Niestety tylko tyle zapamiętałam z dzieciństwa, więc również buziaków tych lal kompletnie nie pamiętam…

    Like

    • fleurdolls
      14 November 2011

      Tak masz rację, takich lalek wtedy było bardzo dużo, rodzimej produkcji i rosyjskiej, najróżniejszych rozmiarów i rodzajów. Ja pamiętam tylko jedną inną lalkę z dzieciństwa, ale bardzo niejasno, więc nie pamiętam nawet jak jej buzia wyglądała. Pamiętam że miała platynowe blond włosy i ubrana była w sukienkę do ziemi z materiału w biało-czerwoną kratkę. Wysoka może na 40cm? Już dzisiaj nie rozpoznałabym jej chyba na przykład na Allegro. A szkoda! 🙂

      Like

    • Shi4
      15 November 2011

      Ps. To pisałam ja Shi4 😉

      Like

    • fleurdolls
      16 November 2011

      Dzięki Jolu! 😀 zastanawiałam się, kto mi to napisał!

      Like

  9. Paweł
    14 November 2011

    Miło przeczytać znów wpis na Twoim blogu. 🙂
    Lalki wyglądają świetnie, martwiłem się trochę o stan “Ani”. 😉
    Dziwi mnie, że Moxie są tak trudno dostępne w UK, w Polsce są chyba w każdym hipermarkecie. 😉

    Like

    • fleurdolls
      14 November 2011

      A witam witam Panie Pawle! 😀
      Moxie w UK są dostępne, ale akurat nie ta najbardziej pożądana, czyli Sophina Ballerina. Ale ogólnie wybór jest bardzo słaby, zazwyczaj tylko 3 lub cztery okazy do wyboru.
      Ania jest w super stanie, tylko potrzebuje nowych gumek, a to akurat dla mnie żaden problem! Podobne operacje robiłam już na wielu “pacjentkach”! 😀

      Like

  10. Magdalena Rozumek-Wenc
    14 November 2011

    Przepytałam dziś moją mamę bo coś mi świtało – też miałam taką dużą chodzącą lalę, tyle że w niebieskich butkach-po butkach własnie ją tu rozpoznałam. Moja była blondynką i babcia szyla jej ubranka na maszynie 😉 pamiętam zwlaszcza różowe majty z podszewki z fioletową koronką. Jak widać czas PRL-u obfitował w ten sam gatunek lalek :)) Niestety moja lala gdzieś się zapodziała.

    Like

    • fleurdolls
      14 November 2011

      Ach jak ja lubię, gdy czytelnikom przez mój blog “świta”! 😀 to ciekawe z tymi butami, bo mi się coś kojarzy, że moje lalki miały tylko białe? Ale widocznie były dostępne w różnych kolorach. Moja Babcia też szyła dla moich lalek ubranka! No i moje lalki w końcu też się gdzieś zapodziały… wielka szkoda, prawda?

      Like

  11. Ania
    15 November 2011

    Byłaś w Polsce i nawet się nie pochwaliłaś, no no 😉

    Myślę, że pomysł z nazywaniem Ani Anią nie był zbyt trafny, bo teraz będzie Ci ciągle o mnie przypominać 😛

    Co do Moxie, to cieszę się, że w końcu udało Ci się ją kupić, jest naprawdę śliczna i warta posiadania. A co zauważyłam dopiero teraz, to to, że na tym zdjęciu, gdzie Moxie są wszystkie trzy, to ma znowuż inną bluzeczkę 😉

    Like

    • fleurdolls
      16 November 2011

      A bo nie było się czym chwalić Aniu! 😀 to była krótka wizyta pełna stresu. W przyszłym roku mam zamiar zorganizować jakieś spotkanko 😉 A Ania pozostanie Anią i tak jest super!
      Sophina stoi tu obok mnie, nadal NRFB, a tak bardzo chce mi się kupić drugą, do wyjęcia z pudełka… to załatwię przy następnej wizycie w Polsce. A inne bluzeczki, no cóż, już nas tak ci producenci torturują! 😀

      Like

  12. RudyKrólik
    18 November 2011

    A ja bym strrrasznie chciała zobaczyć jak się ma ciałko Moxie do ciałka Barbie. Moxie są śliczne i mają super ubranka, a ja bardzo lubię super ubranka 😉
    Agnieszko jak będziesz mogła to wrzuć gdzieś zdjęcie porównawcze golasek 🙂

    Like

    • fleurdolls
      19 November 2011

      Króliczko kochana, jeżeli się nie pogniewasz, to o taki wpis poproszę naszą Anię DollSecondHand, bo ona ma Moxie rozpudełkowaną, a moja jest nadal NRFB. Wydaje mi się, że ubranka Moxie mogą być za małe na Barbie. Napiszę zaraz do Ani z prośbą. Mam nadzieję, że się nie pogniewasz! 😉

      Like

Leave a Comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 12 November 2011 by in Big Dolls, Memories, Moxie Girlz, Wspomnienia and tagged , , , , .
%d bloggers like this: