Fleur Makes Your Dreams Come True!

A blog about 80s Dutch fashion doll Fleur in English and Polish. Blog o holenderskiej lalce z lat 80 Fleur po angielsku i po polsku.

Today it’s Blythe – Dzisiaj o Blythe


DollCover A few years ago I read this extremely interesting article about Blythe, published in the April/May 2005 issue of the Doll Magazine. Very few people know how the Blythe craze really started – and it started thanks to one woman, Gina Garan. Here’s a scan of the article – I hope you enjoy it! 😀

Kilka lat temu przeczytałam ten arcyciekawy artykuł o lalkach Blythe, opublikowany w czasopiśmie Doll wiosną 2005 roku. Niewielu wie jak zaczęła się mania na Blythe – a stało się to dzięki jednej kobiecie, Ginie Garan. Oto skan artykułu i tłumaczenie na język polski pod spodem – zapraszam! 😀

BlythePage1

BlythePage2

BlythePage3

Gina Garan zaczęła fotografować lalki Blythe przez “kompletny przypadek”, którym było znalezienie starego aparatu fotograficznego w jej nowym mieszkaniu. Potrzebując czegoś małego, żeby wypróbować ustawienie makro, użyła jednej z jej 200 lalek Blythe, nie wiedząc że rozpocznie tym wielki szał. Ta pierwsza testowa sesja była tak owocna, że powstało wiele następnych, kulminujących wydaniem pierwszej książki Giny “Oto Blythe” (“This is Blythe”, Chronicle Books, 2000).

Niespodziewany bestseller, książka nadała jej bohaterce status kultowy. Wcześniej  mało znana nawet wśród kolekcjonerów, Blythe jest dzisiaj jedną z najlepiej znanych lalek na świecie, biorącą udział w kampaniach reklamowych, dekorującą witryny sklepowe oraz zdobiącą wielką (i drogą) kolekcję licencjowanych produktów takich jak torby, ubrania i artykuły papiernicze. Popyt na Blythe wzrósł tak bardzo, że oryginalne lalki z lat 70, dostępne jeszcze kilka lat temu za około $50, teraz sprzedają się za setki na aukcjach, a nowe Blythe produkowane są po raz pierwszy od trzydziestu lat.

Blythe zyskała popularność nie tylko w świecie lalkowiczów, przyciągając takich którzy nie mieli nic wspólnego z kolekcjonowaniem jako hobby. Blythe jest modna i jej zbieranie, fotografowanie i przebieranie jest postrzegane jako cool. Gwiazdy takie jak Liv Tyler i Marilyn Manson są podobno jej fanami. Taki sukces i popularność byłyby marzeniem dla wielu producentów lalek – a to że trafiło się Blythe, lalce która debiutując sprzedawała się tak źle, że jej produkcja trwała mniej niż rok – jest tym bardziej niesamowite.

Wchodząc na zatłoczony rynek w 1972 roku jako twór firmy Kenner z Ohio w USA, Blythe była tą “inną” – z oczami które zmieniały kierunek patrzenia i kolor. Blythe była “czterema lalkami w jednej”, z jej zmieniającym się wizerunkiem i minami. Teoretycznie, ten koncept wydaje się wielce atrakcyjny – ale w rzeczywistości sprawiał dla Kennera wielkie trudności. Blythe miała standardowe ciałko jak każda fashion doll, ale mechanizm oczu wymagał nieproporcjonalnie olbrzymiej głowy. Dzisiaj jest to jej znak rozpoznawczy, szeroko powielany przez wiele popularnych lalek takich jak Bratz, My Scene, Diva Starz i Pullip – ale w latach 70 dzieci były jej niechętne. Kenner wybrał też dziwaczne kolory oczu, żółte i różowe, co tym bardziej robiło nie tyle niekonwencjonalne, co przerażające wrażenie! Nie dziwi więc, że Blythe nie odniosła sukcesu.

Gina Garan, fotograf i producent video z Nowego Jorku, była już kolekcjonerką lalek od wielu lat kiedy odkryła Blythe. “Przyjaciółka powiedziała mi, że widziała lalkę która wygląda dokładnie jak ja, więc poszperałam na eBay i odnalazłam ją”, wspomina. “Od razu zauważyłam podobieństwo i zdecydowałam się dodać ją do kolekcji. Lalki zbierałam od zawsze, więc znalezienie czegoś nowego nie było dziwne – ale to że poczułam w niej bratnią duszę, było niesamowite! Zakochałam się po uszy!”

W 1999 roku Garan zebrała “małą armię lalek Blythe w raczej krótkim czasie, płacąc około $20 za lalkę. “Dzisiaj, te same Blythe sprzedają się za prawie $2000. Mój mąż żartuje, że gdybym sprzedała je wszystkie, moglibyśmy kupić nowy dom za gotówkę!”

Garan nadal kupuje Blythe, chociaż nie stać jej już na kupowanie oryginalnych okazów vintage – za to używanie Blythe jako modelki i fotografowanie jej zmieniło się w obsesję. Punk i ubranka w stylu japońskim należą do ulubionych, a poczta przynosi codziennie ubranka uszyte własnoręcznie przez jej fanów na całym świecie –  Garan zebrała już ich pięć i pół tysiąca! Fotografuje wszędzie – “gdzie ja idę tam i ona. Zawsze staram się fotografować w odpowiedniej skali – to dla mnie ważne. Chcę pokazać Blythe żyjącą w naszym świecie, zatrzymującą taksówkę, oglądającą mecz…”

Tak fotografowana w różnych okolicznościach, Blythe zmienia osobowość zależnie od nastroju – od przerażającej do ślicznej, tajemniczej a nawet pięknej. Garan uważa, że właśnie to jest kluczem do popularności Blythe i jej książki. “Sfotografowałam ją już w tylu ujęciach i sytuacjach, że chyba każdy zobaczy coś co go zaciekawi.” Dodaje też, że w Blythe atrakcyjny jest jej “duch przygody i indywidualności”.

Odrodzenie Blythe ma korzenie w Japonii, gdzie całe tłumy stawiły się na zakup pierwszych wznowień Blythe w sklepie Parco w 2001 roku. 25-letnia kolekcjonerka Rhiannon Davies z Hertfordshire w UK mówi że “Blythe postrzegana jest jako cool hobby przez ludzi z Zachodu zainteresowanych pop-kulturą Azji i anime. Popularność Blythe w Japonii i krajach Dalekiego Wschodu jest odzwierciedlana na Zachodzie.”

Interesująca się pop-kulturą Japonii 31-letnia kolekcjonerka Inga Pylypiuk z Nottingham mówi: “Widziałam fotki jedynych w swoim rodzaju lalek Blythe na forach japońskich, nie wiedząc nic o niej. Blythe wydawała mi się najśliczniejszą lalką, inną niż wszystkie.”

Wielkie zdjęcia Blythe zdobiły w UK billboardy reklamowe Sony latem 2001 roku, co zyskało lalce wielu fanów. Rhiannon Garbutt, 23-letnia kolekcjonerka z Leeds, była jedną z nich. “Zobaczyłam zdjęcia Giny Garan na reklamach Walkmana Sony i pomyślałam, że muszę mieć tę lalkę,” mówi Rhiannon.

Kolekcjonowanie Blythe to bardzo angażujące hobby. Nie dziwne jest, że fotografia to jedno z jego najbardziej popularnych konsekwencji, z setkami fotografii robionych przez fanów Blythe wyeksponowanych na stronie i forum Giny Garan na www.thisisblythe.com. Emma Jackson, 27-letnia kolekcjonerka z Leeds, uważa że jest to “ucieczka, jakby z powrotem w dzieciństwo. Po bardzo stresującym dniu w pracy można przyjść do domu, pobawić się lalkami, zrobić zdjęcia, poprzebierać je, dowcipnie upozować – to świetnie odpręża.”

Garan mówi , że “Blythe bardzo przemawia do ludzi kreatywnych. Wielu z tych, którzy do mnie piszą zajmuje się sztuką, a Blythe jest świetnym narzędziem artystycznej ekspresyjności.”

Dla Emmy Jackson, stylizowanie Blythe jest bardzo ważne. “Można przebrać ją za chłopaka, albo słodką dziewczynkę, albo w ubranko w Japońskim street-stylu ‘fruits’. Mieszanie ubranek to ciągły eksperyment. Sama posługuję się zasadą, że jeżeli ja bym czegoś nie nałożyła, to moja Blythe też nie. Kolekcjonerzy bardzo często ubierają lalkę na swoje podobieństwo. Chodzi tu o wykreowanie czegoś unikalnie własnego.”

Ostatnio coraz bardziej popularne jest tworzenie lalek jedynych w swoim rodzaju (customising) – nadawanie lalce zupełnie nowego i unikalnego wizerunku. “Można zmienić kolor oczu, usunąć fabryczny makijaż i namalować własny, zrobic reroot włosów lub przefarbować, zrobić włosy moherowe” wylicza Davies.

Stosunek kolekcjonerów do Blythe jest na tyle ciekawy, że nie traktują jej jako inwestycji, ale raczej zabawki którą należy wyjąć z pudełka, bawić się i cieszyć. “Większość znajomych kolekcjonerów bawi się lalkami – myślę że to jest w niej najlepsze. Nie kupuję Blythe po to żeby się w przyszłości wzbogacić. Nie wyobrażam sobie zostawienia lalki w pudełku, to tak jakby minęła się z jej rzeczywistym przeznaczeniem,” mówi Pylypiuk. “Niektórzy mówią, że trzymanie Blythe w pudełku jest ‘okrutne’, bo należy dać jej imię i osobowość,” zgadza się Jackson. “Wszystkie moje Blythe mają swoje imiona i są często przebierane.”

Blythe jest niezaprzeczalnie czarująca, ale konkurencja o lalki vintage jest zabójcza, niektórzy kolekcjonerzy gotowi są zapłacić tysiące za oryginalną lalkę. W rezultacie większość kolekcjonerów przymuszona jest kupować nowsze wersje i cieszyć się z posiadania jednej oryginalnej Blythe Kennera. Garbutt, u której ponad 30 nowych lalek dotrzymuje towarzystwa jednej vintage Blythe, mówi, “Nowe Blythe są słodkie, ale nie mają tej magii w porównaniu do oryginałów Kennera.”

“Nie sądzę żeby Takara kiedykolwiek dorównała Kennerowi, z powodu starzenia się materiałów i ich jakości”, mówi Davies. “Blythe Kennera mają pewną magię i różnią się od nowych lalek subtelnymi detalami.” Ale Pylypiuk sięnie zgadza, “wielu ludzi zachwyca się ‘magią Kennera’, ale chyba fotografie nie potrafią jej dobrze pokazać, bo mnie ta gorączka jeszcze nie chwyciła.”

Wysokie ceny nie są jedynym minusem wzrostu popularności Blythe. Pylypiuk martwi się, że wzrost liczby kolekcjonerów może spowodować spadek jakości i utratę kultowego statusu. “Zawsze podobało mi się, że Blythe nie była taka popularna. Myślę, że jest to częścią jej uroku. Gdy ją gdzieś zabieram, zawsze prowokuje rozmowę. Obawiam się, że Blythe straci to coś, kiedy będzie można ją kupić w każdym sklepie i widzieć w ręku każdego dziecka. Zaletą jest to, że nie jest łatwo dostępna i trudna do kupienia, kolekcjoner musi być ‘w temacie’.”

Blythe zainspirowała też imitacje. Jej wpływ jest najbardziej widoczny w lalkach Pullip, które Pylypiuk opisuje jako “dorosłe Blythe. Gdyby produkcja Blythe była kontynuowana od lat 70, myślę że Blythe wyglądałaby jak Pullip.”

Na dzisiejszym rynku lalek  wpływ wielkiej głowy i oczu Blythe widać u Diva Starz i Fashion Diva Starz od Mattela, oraz Little Big Eyes od Street Wise Designs – która tak bardzo przypomina Blythe, że wielu handlarzy na eBay wystawia ją na sprzedaż w kategorii Blythe aby podbić cenę. Wielu fanów Blythe wie jednak co jest grane. Jackson mówi że “to tylko tandetne imitacje.”

Gdyby zebrać vintage lalki Kennera, nowe lalki Takary i Ashton Drake Galleries, unikatowe produkty i klony Blythe, widać od razu, że rynek Blythe jest bardzo zróżnicowany. Garan radzi, “nie wahaj się! Nie próbuj kupować każdej nowej lalki na rynku, bo jest ich wielki wybór. “

Od klapy lat 70 do uwielbienia w 2005 roku, Blythe jest lalką której czas właśnie nadszedł – a wszystko dzięki przypadkowej sesji fotograficznej.

Advertisements

21 comments on “Today it’s Blythe – Dzisiaj o Blythe

  1. medithanera
    10 February 2014

    Nie mogę się zdecydować co właściwie o nich sądzę. W jednej chwili krzywię się na widok tych ich brzydoty, a przez kolejny miesiąc zbieram na własną bo przecież jest śliczna (żeby ostatecznie zrezygnować, uznawszy że to wydanie takiej kasy na kawałek plastiku jest nieprzyzwoite).
    No ale czy ją kiedyś kupię czy nie – i tak bardzo fajnie było móc dowiedzieć się o niej czegoś więcej (może by się i dało inymi drogami, ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy szukanie – tak profilaktycznie, im mniej na nie patrzę tym łatwiej wybić je sobie z głowy).

    Like

    • fleurdolls
      16 February 2014

      Myślę, że najlepiej byłoby wykombinować jak by tu dostać oryginał do ręki i przekonać się na własne oczy czy się ją lubi, czy nie. Ja tak miałam z wieloma lalkami… na zdjęciach och i ach, a na żywo… już tylko och… osobiście bardzo się cieszę, że te lalki w ogóle do mnie nie przemawiają. I całe szczęście, bo Fleurki już mnie spłukały z pieniędzy, następnego powodu do bankructwa nie potrzebuję! 😀

      Like

  2. manhamana
    10 February 2014

    Świetny artykuł i znakomita robota!
    Sama nie jestem zwolenniczką Blythe, i cała otoczka wokół “kultowej” lalki wisi mi nacią od pietruszki 😉 Sama mam podróbkę – Basaaka i zachwytów nad nim nie urządzam, ale znaleźć oryginalną i upłynnić za wartość rynkową to bym chciała hehe 😉

    Like

    • fleurdolls
      16 February 2014

      A kto by nie chciał… 😀 kilka lat temu widziałam prawdziwą Blythe od Kennera w muzeum zabawek w Londynie… spodziewałam się, że zrobi na mnie jakieś wielkie wrażenie, a tak nie było. Wydawała się taka… szara. Jakby była przygnębiona że musi w gablocie siedzieć…

      Like

  3. RudyKrólik
    11 February 2014

    Ja nie lubię Blythe w ich “firmowej” formie, ale uwielbiam je na fotkach ownerskich! Żadna, inna lalka nie zyskuje aż tyle w rękach uzdolnionego właściciela.
    Fajny artykuł!

    Like

    • fleurdolls
      16 February 2014

      Blythe są jak zawodowe modelki – na żywo nic takiego specjalnego, chude to, bez seksapilu… a na zdjęciach – ideały! 😀

      Like

  4. Ania
    13 February 2014

    Pani Garan nie wiedziała, że podpala lont takiej wielkiej bomby 😀 Vintage to vintage, ale mi najbardziej podobają się właśnie te customizowane. No, i przede wszystkim trzeba lubić wielkie głowy u lalek. Myślę, że Kenner wypuścił Blythe kilkadziesiąt lat zbyt wcześnie 😉

    Like

    • fleurdolls
      16 February 2014

      Ja też chciałabym podpalić takiego lonta 😀 wysłałabym moje Fleurki w podróż po światowych muzeach zabawek. Masz rację Aniu, że Kenner był zbyt nowoczesny jak na tamtejsze czasy – ciekawe co dzisiaj o tym wszystkim myślą…

      Like

    • Ania
      25 February 2014

      Ty już go podpaliłaś, Aga! Dzięki Tobie tacy laicy, jak ja, dowiedzieli się, kto to Fleur, a gdybyś gdzieś podziałała, to na pewno jakaś placówka byłaby zainteresowana pokazaniem Twojej wielkiek kolekcji 🙂 A u Kennera na pewno pozmieniała się kadra, pamiętający dawną Blythe pewnie już mają sklerozę i nikt nie ma ochoty myśleć, co było kiedyś 😉

      Like

    • fleurdolls
      2 March 2014

      A no starałam się działać, ale na razie nici. Pożyjemy zobaczymy 😉 następne w programie jest wielkie uaktualnienie strony o Fleurkach oraz artykuł, który ma się ukazać w kwietniowym numerze magazynu Doll Advertiser…

      Like

  5. erynnis tages
    19 February 2014

    Historia wywołania Blythowego szału jest fascynująca. Same lalki nigdy mnie nie kusiły- ogromne głowy mnie przerażają. Fleurkowa wielkość główek to największy rozmiar, jaki mogę zaakceptować haha. A i w dzieciństwie to samo. Zgadałam się raz z koleżanką na temat Blythe i odkryłyśmy, że w dzieciństwie byśmy tych lalek nie stolerowały – obie byłyśmy czułe na punkcie proporcji. Np różne rysunki kotków z ogromnym łebkiem odrzucałyśmy jako ‘brzydkie’, za to rysunki z atlasu kotów – były ‘piękne’. Prędzej już teraz, jako osoby dorosłe, możemy podziwiać te lalki- zwłaszcza przepięknie skustomizowane. Zaczęły mi sie też podobać kotki z wielką główka, nawet nie wiem kiedy! Zastanawiam się, może wczasach Blythe było więcej takich konserwatywnych dzieci, jak moja koleżanka i ja? Obecne pokolenia są wykształcone na kreskówkowych deformacjach, nikogo nie razi zmiana proporcji, raczej budzi zachwyt, zaciekawienie. Faktycznie Kenner za wcześnie ją wyprodukował 🙂

    Like

    • fleurdolls
      22 February 2014

      Też mi się wydaje, że Kenner ją za wcześnie wyprodukował… a dzisiaj z tych wielkich pieniędzy kolekcjonerskich nie mają nic wcale, ciekawe co sobie o tym myślą? Lalki w tamtych latach na pewno były nadal bardzo tradycyjne, odzwierciedlające tamte czasy przez ubranka i wygląd ogólny – a wielka głowa Blythe wchodzi już w rozmiar fantazji trochę. Wujek Google na pytanie o lalkach z lat 70 pokazuje same uśmiechnięte bobaski, Barbie, Sindy i różne ich odmiany. Z jednej strony myślę, że projektanci Kennera byli bardzo odważni, oraz musieli się spodziewać jakiegoś odezwu ze strony publiki, przynajmniej z powodu wyglądu Blythe. Ale mówić o niej a kupować to zupełnie inna sprawa… nie zapominajmy, że to rodzice kupują dzieciom zabawki, ale dzieci też wiedzą co im się podoba… może Blythe to była wtedy po prostu lalką dla dorosłych? 😉 a kolekcjonowanie lalek wtedy jeszcze było w zalążku jako hobby ogólnie, bo na przykład Barbie z lat 60 były dopiero kolekcjonerskie w latach 80… eh, można by o tym mówić godzinami… 😀

      Like

    • erynnis tages
      24 February 2014

      No właśnie 😀 to klasyczna lalka dla dorosłych. Tak, wtedy, jeśli ktoś zbierał lalki- to raczej regionalne albo porcelanowe z XIX wieku- to rozumiano, to było akceptowane. Nikomu do głowy nie przyszło, że można zbierać po prostu zabawki, plastkowe laleczki dla dzieci.

      Like

  6. Ania
    3 March 2014

    Aga, będzie artykuł o Tobie i Twoich lalkach?!

    A w Polsce na pewno ktoś chciałby pokazać Twoje lalki 🙂

    Like

    • fleurdolls
      3 March 2014

      A nie Aniu, to bedzie artykul o historii Fleur ktory ja napisalam, z moimi zdjeciami 🙂 skontaktowalam sie nawet z samym Panem Remkenem, zeby potwierdzil rozne detale. Oczywiscie wrzuce go na blog jak juz sie ukaze, bo to jest tylko publikowane w czasopismie, w internecie nie 🙂

      Like

    • Ania
      3 March 2014

      Jejku, gratuluję 🙂 Szkoda, że w Polsce kolekcjonowanie lalek nie jest jeszcze takie popularne, żeby wydawać tu jakikolwiek magazyn o lalkach. A artykuł koniecznie musisz nam pokazać 🙂

      Like

    • fleurdolls
      3 March 2014

      Na pewno kiedys bedzie! 😀 co do artykulu – to ja sama sie zglosilam do nich z zapytaniem czy sa zainteresowani, jak dobrze pojdzie to bede pisac dla nich wiecej. Zapytalam na naszym forum czy ktos bylby zainteresowany napisaniem artykulu o tym jak kolekcjonowanie lalek rozwija sie w Polsce (dla mnie to jest fenomen), ale nikt sie nie zglosil… pewnie dlatego ze za darmo, bo tlumaczenie zrobilabym ja… 😦

      Like

    • Ania
      3 March 2014

      Widziałam ten wątek, z chęcią bym coś napisała, ale wiem, że nie mam takiej wiedzy, by o tym cokolwiek obiektywnie napisać i chyba większość z nas tak ma. Ty na przykład wiesz niemal wszystko o Fleur i to jest Twoja mocna strona, a my mamy taką wiedzę “po łebkach” 😉

      Like

    • fleurdolls
      3 March 2014

      Ja widzialabym ten artykul raczej jako relacje od kogos kto jest naocznym tego swiadkiem, nie jakas spoleczna analize 😀 sama bym to napisala, ale jak wiesz mieszkam za granica, wiec wielu rzeczy nie doswiadczylam sama. Mozna by uzyc wlasnej kolekcji jako przykladu co sie dzieje ogolnie. Tu nie chodzi o wiedze kolekcjonerska, tylko o opowiedzenie o fenomenie – bo w Polsce dzieje sie cos fantastycznego, jak to hobby jest coraz bardziej akceptowane, jak coraz wiecej lalek do Polski przybywa, coraz wiecej mezczyzn kolekcjonuje itd… 🙂 o cos takiego mi chodzilo.

      Like

    • Ania
      3 March 2014

      Aga, w takim razie, jeśli będę miała wenę twórczą oraz więcej czasu, to postaram się naskrobać moje wrażenia o kolekcjonowaniu w Polsce w formie takiego artykułu lub felietonu, a Ty powiesz, co o tym sądzisz, dobrze? 🙂

      Like

    • fleurdolls
      3 March 2014

      Alez oczywiscie Aniu, bedzie mi bardzo milo 🙂

      Like

Leave a Comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 9 February 2014 by in Articles, Artykuły, Blythe and tagged , .
%d bloggers like this: