Fleur Makes Your Dreams Come True!

19 February 2012

My Steffi Love Dolls – Moje Lalki Steffi Love

Filed under: Fashion Dolls, Steffi Love — Tags: , , — fleurdolls @ 22:21

Ok, today’s post will be short and mostly with pictures. Some time ago our friend Ania wrote on her blog about an Indian Steffi Love doll, and at the end she included a picture of all her Steffi Love dolls together. I really like Steffi Love, but when I saw that picture I suddenly wanted more Steffi dolls! There is something about them – they all look alike, but are so charming, and really every one is different. Just like Fleurs really! :D every one is the same, but they are all different – it’s probably why I like Steffi so much.

Ok, dzisiejszy wpis będzie krótki i raczej fotograficzny. Jakiś czas temu nasza Ania napisała na swoim blogu o Steffi Love – Indiance, a na końcu pokazała zdjęcie grupowe wszystkich swoich lalek Steffi Love. Bardzo lubię Steffi, ale gdy zobaczyłam to zdjęcie nagle chciałam mieć ich więcej! One mają to “coś” – wszystkie wyglądają niby tak samo, ale są takie czarujące i każda jest jakoś inna. Zupełnie jak Fleurki! :D każda niby taka sama, ale wszystkie się różnią – może właśnie dlatego tak bardzo lubię Steffi?

So today I wanted to show you my very tiny Steffi Love collection, which includes – two loose dolls, two boxed dolls, and one boxed outfit. That’s really all! :D I am the kind of collector who likes to have at least one boxed example of each doll I collect. This is because I like to have at least one doll of each kind perfect in box, but also because the boxes are for me a great source of information – with extra pictures, descriptions, copyright info etc, they can be really valuable to a collector. So that’s how I ended up with two boxed Steffis.

Więc dzisiaj chcę pokazać Wam moją malutką kolekcję Steffi Love, w której znajdują się – dwa trupki, dwie lalki NRFB i jedno ubranko NRFB. I to tyle! :D Jak niektórzy z Was wiedzą, w mojej kolekcji lubię mieć przynajmniej po jednym egzemplarzu lalki NRFB każdego rodzaju. To dlatego, że lubię mieć chociaż jedną lalkę w idealnym stanie, a także dlatego, że pudełko zawiera wiele przydatnych informacji oraz dodatkowych zdjęć, opisów, dat itd, które mogą być bardzo dla kolekcjonera przydatne. Tym sposobem mam dwie zapudełkowane Steffi.

Here they are, my girls. Sorry for the bad pic, the light was terrible and this is the best I could manage!

Oto moje dziewczyny. Przepraszam za kiepskie zdjęcie, światło było kiepskie i lepszego nie udało się zrobić!

First are my two loose dolls. They both came from eBay, the first one is an unknown Steffie, I straightened her hair and dressed her in a lovely outfit I bought on eBay quite a long time ago, which fits her perfectly, even the hat. She hasn’t got shoes, so the long skirt is perfect for her. The second Steffi is the Superstar I believe, and she’s absolutely gorgeous. She came to me quite dirty and with very matted and tangled hair, so she had a massive spa treatment (days and days with conditioner in her hair…), and now she looks almost as new. Here is a link to her picture on Flickr showing what she looked like before. Just look at that amazing hair! If you have a chance to buy her I would highly recommend it :D

Oto moje dwa trupki. Obie kupione na eBay, pierwsza to niezidentyfikowana Steffi, której wyprostowałam włosy i ubrałam w piękne ubranko kupione także na eBay już dawno temu, które leży na niej idealnie, włącznie z kapeluszem. Steffi nie ma butów, więc długa spódnica jest idealna. Druga Steffi to Superstar o ile się nie mylę, jest niesamowicie piękna. Przyjechała do mnie brudna i z tragicznymi włosami, więc po długich zabiegach spa (wiele dni z odżywką na głowie…), teraz wygląda prawie jak nowa. Oto link do jej zdjęcia na Flickr gdzie jest w pudełku. Popatrzcie na te piękne włosy! Jeżeli macie okazję ją kupić to gorąco polecam.

      

Then we have the NRFB Masquerade Venice Steffi Love (should be Venice Masquerade really…). This is a beautiful doll in a pink gown, long blonde hair, with a butterfly mask and a hair comb. There is no copyright year marked on the box, so I’m going to guess she may be from the early 1990s? The beautiful picture on the back of the box shows the other dolls from this collection, very impressive.

Następnie mamy NRFB Masquerade Venice Steffi Love (powinno być Venice Masquerade raczej…). Jest to śliczna lalka w różowej sukni, długich blond włosach, z maską w kształcie motyla i szczotką do włosów. Na pudełku nie ma roku wydania, więc zgaduję że pochodzi z wczesnych lat 90? Piękne zdjęcie z tyłu pudełka pokazuje inne lalki z tej samej kolekcji.

     

The second NRFB doll also has no copyright year, but as she has a new face she is probably recent. This is Super Scooter Steffi Love, and she is so pretty, and I love the blue scooter and her pink jacket! The doll pictured on the back of the box is the one with the older, classic face, which I find very interesting. Her scooter also looks different.

Druga lalka NRFB także nie ma roku, ale ponieważ ma nową twarz jest zapewne jedną z nowszych. To Super Scooter Steffi, taka ślicznotka, uwielbiam jej niebieski skuter i różową kurtkę! Lalka pokazana z tyłu pudełka to jedna ze starszych Steffi, z klasyczną twarzą, co jest dla mnie bardzo interesujące. Jej skuter jest też inny.

       

The third item is a boxed set of Steffi outfits, which includes 2 pairs of shoes, an evening gown, and a top and skirt. There are other samples of the other outfits on the back of the box, and they are all really pretty. I wish I could have them all! :D

Trzecia rzecz w pudełku to zestaw ubranek, zawierający 2 pary butów, suknię wieczorową, oraz bluzeczkę i spódniczkę. Z tyłu pudełka pokazane są inne ubranka, a wszystkie są bardzo ładne. Chciałabym mieć wszystkie! :D

 

4 February 2012

Gustav Klimt Barbie – tak samo po polsku :)

Filed under: Barbie, Fashion Dolls — Tags: , , , , , — fleurdolls @ 13:05

As some of you already know, on January 16th I went to London to write a translator exam. In case you’re wondering, it went very well! :D I’m not sure if I passed part 1, but I’m quite sure I passed parts 2 and 3. Now it’s a long wait until April for the results. I really like London, but I’m not sure I could live there. It’s so busy and full of people all the time, it’s much better to just get in and then get out. However, walking around all the famous places is GREAT!

Niektórzy z Was już wiedzą, że 16 stycznia pojechałam do Londynu pisać egzamin na tłumacza. Jeżeli ktoś jest ciekawy, to poszło raczej dobrze! :D nie jestem pewna czy zdałam część 1, ale chyba na pewno zdałam części 2 i 3. Teraz długie oczekiwanie na wyniki w kwietniu. Bardzo lubię Londyn, ale chyba nie mogłabym tam mieszkać. Jest tam zawsze tyle hałasu i tak pełno ludzi, że lepiej jest wpaść na wizytę  i od razu wypaść. A oczywiście samo zwiedzanie jest NAJlepsze!

So the night before the exam I went to Hamley’s, the famous toy store which is over 250 years old. I just wanted to see the doll section and didn’t intend to buy anything at all, but of course that’s like saying I’m going to an ice cream shop but not having any ice cream. I’ve been to Hamley’s once before, about 2 years ago I think, and at that time I was quite disappointed with the size of the Barbie section. They didn’t have very many collectable Barbies, and overall it was just very small. I was curious whether it would be any different now?

W przed-egzaminowy wieczór poszłam sobie do Hamley’s, sławnego sklepu zabawkowego, który ma już ponad 250 lat. Chciałam tylko zobaczyć jakie mają lalki i nie planowałam nic kupić, ale oczywiście to jak jakby chcieć pójść do lodziarni ale nie kupić loda. Już raz byłam w Hamley’s, chyba 2 lata temu, podczas tamtej wizyty byłam bardzo zawiedziona ich asortymentem Barbie. Mieli wtedy tylko kilka Barbie kolekcjonerskich, a cały dział lalkowy był bardzo mały. Tym razem byłam bardzo ciekawa czy coś się zmieniło?

The famous Oxford Street :D Sławna ulica Oxford :D

 

Hamley’s – disappointingly bare! There was almost no selection of Barbies whatsoever. No Monster High at all, just some outfits for them. Lots of boy band dolls (JLS and Justin Bieber – I never thought I’d write THESE words on my blog!). Definitely not what I expected. One of the salesladies said it’s so bare because it’s just after Christmas, but really I expected better. After all, it’s a world-famous toy store!

Hamley’s – jaka pustka! Barbie nie było prawie wcale. Żadnych Monster High, tylko mały wybór ubranek dla nich. Dużo lalek z boysbandów (JLS i Justin Bieber – nigdy nie myślałam, że napiszę TE słowa na moim blogu!). Ogólnie nie to, czego się spodziewałam. Pani na kasie powiedziała, że jest pusto bo zaraz po Świętach, ale naprawdę spodziewałam się czegoś lepszego. W końcu to sklep zabawkowy sławny na cały świat!

      

The Royal Wedding Dolls – sorry, very ugly… and expensive! By the value of the sale, Prince William is worth a lot less than Princess Catherine! :D

Lalki ze ślubu Księcia Williama i Catherine Middleton – przykro mi, bardzo brzydkie… oraz drogie! Licząc po zaniżonej cenie na wyprzedaży, Książę William jest warty o wiele mniej niż Księżniczka Catherine! :D

  

And then – I saw HER! I wtedy – zobaczyłam JĄ!

The Museum Collection – Barbie Doll Inspired by Gustav Klimt – Pink Label

Kolekcja Muzealna – Barbie Inspirowana Gustavem Klimtem – Pink Label

The only thing I had to do is pick the best one out of the five. I was very surprised to see her there, as I hardly ever see collectable Barbie dolls in any toy stores. She is inspired by the famous Klimt portrait of Adele Bloch-Bauer, and here is someone else’s blog I found where you can see the painting and the real Adele: http://dreamzzzzzzzzzzzzzzz.blogspot.com/2011/07/adele-bloch-bauer.html

Pozostało wybrać najlepszą lalkęz pięciu! Byłam bardzo zaskoczona gdy ją zobaczyłam, bo bardzo rzadko spotyka się w UK kolecjonerskie Barbie w sklepach z zabawkami. Barbie inspirowana jest sławnym portretem pani Adele Bloch-Bauer, podaję Wam link do czyjegoś fajnego bloga, gdzie jest zdjęcie oryginału oraz prawdziwej Adele: http://dreamzzzzzzzzzzzzzzz.blogspot.com/2011/07/adele-bloch-bauer.html

The Barbie herself is gorgeous, and thanks to a Fashionistas body her pose is also inspired by the painting. The gorgeous dress looks as if copied from the painting. Her hair is styled into two bunches, with a deep parting on the right, very dark brown, almost black, and curled into tiny coils. Her eyes are of indescribable colour, the irises are kind of green with a yellowish highlight. Long painted lashes, very dark eyeliner all around, and the brown-yellow-gold shadows. Her lips are a beautiful shade of red, and compliment the rest of the colours beautifully. I don’t know what’s on her feet as I never opened the box – it’s one of those boxes that once you open you can’t put the doll back again. There is only one minus – her molded plastic jewellery, which doesn’t look too bad in promo photos, but in reality is really noticeable and spoils the whole look. But of course, if they tried any harder, she wouldn’t be a Pink Label, right? These are the best pictures I was able to take in the few minutes there was good light, sorry they’re so poor!

Sama Barbie jest piękna i dzięki ciałku Fashionistas jej poza jest też inspirowana obrazem. Wspaniała suknia jest jakby skopiowana z obrazu. Włosy uczesane w dwa kucyki z przedziałkiem po prawej stronie, bardzo ciemno-brązowe, prawie czarne, skręcone w malutkie loczki. Kolor oczu Barbie trudno określić, tęczówki jakby zielone z żółtawym odblaskiem. Długie namalowane rzęsy, bardzo czarna kreska dookoła oka, cienie brązowo-żółto-złote. Usta w pięknym tonie czerwieni, współgrają idealnie z resztą kolorów. Nie wiem co ma na nogach, bo nie otworzyłam pudełka – to jest jedno z tych nowych pudełek, jak już raz się otworzy to potem nie można lalki z powrotem włożyć. Jedyny minus – biżuteria tłoczona z plastiku, co nie wygląda wcale rażąco na zdjęciach promocyjnych, ale w rzeczywistości naprawdę rzuca się w oczy i nieco psuje cały efekt. No ale gdyby się bardziej postarali to nie byłaby to Pink Label, prawda? Zdjęcia najlepsze jakie udało mi się zrobić w kilka minut gdy było dobre światło, wybaczcie że takie kiepskie!

Edit: I learned from Flickr that this doll has the Mackie open mouth mold, and the arms and hands are from a Pivotal body, the rest is like Model Muse.

Edit: właśnie dowiedziałam się z Flickera, że jej twarz to mold Mackie z otwartymi ustami, ramiona i ręce są Pivotal, a reszta ciałka jak Model Muse.

  

  

At the back of the box there is a drawing of Barbie and the original portrait of Adele in the background.

Z tyłu pudełka jest rysunek Barbie a w tle potret Adele.

Barbie belongs to the Museum Collection, which aside from her also has two other dolls – Barbie inspired by Leonardo da Vinci and Vincent van Gogh. You can see nice big pictures of them here: http://www.barbiecollector.com/collection/museum-collection

Barbie należy do Kolekcji Muzealnej, w której są oprócz niej jeszcze dwie inne lalki – Barbie inspirowana Leonardem da Vinci, oraz Vincentem van Gogh. Ich duże zdjęcia można zobaczyć tutaj: http://www.barbiecollector.com/collection/museum-collection

I think you may agree with me that the Klimt Barbie is the most beautiful of them all. The da Vinci one has a very sour look on her face, and the van Gogh one has been botoxed almost to death, although both their gowns are very beautiful.

Na pewno zgodzicie się ze mną, że Barbie Klimta jest najpiękniejsza. Ta od Vinci ma jakiś kwaśny wyraz twarzy, a ta od van Gogha jest zabotoksowana na śmierć, chociaż suknie ich obu są przepiękne.

15 January 2012

Sofia’s Dolls – Lalki Sofii

Filed under: Barbie, Fashion Dolls, Memories, Wspomnienia — Tags: , , , , — fleurdolls @ 16:46

As the post about styling doll hair is still in the making, I’m filling the void with a topic about dolls I personally met last weekend. Sofia is someone I haven’t even met yet – but due to an interesting turn of events I met her dolls :D she is a teenage daughter of a close friend of mine, and by happy coincidence her dolls live with him at his house on top of the wardrobe, packed into 3 bags along with their accessories. It’s mainly a mix of Barbie and Bratz, with a few fairies and Disney dolls, and one Sindy. Last Sunday I inquired whether I could photograph the bunch, but as I don’t really like Bratz, I concentrated on the Barbies. Here you see the dolls which I liked the most. I presume they date from 2002 onwards, as those would be the years when Sofia was a little girl. Some of them I recognise, the rest not much. But it feels so sweet to have someone’s childhood collection in my hands :D Sofia was a lucky girl, so many beautiful dolls, and they’re all in great condition too, a simple bath would make them all as new. She doesn’t play with them anymore – but they are still there, thanks to her dad, left in peace, but not abandoned. What will happen to them in the future – I don’t know. At the moment they are resting, awaiting their future.

Click to see the images in original size :)

Ponieważ temat o układaniu włosów jest nadal w wersji roboczej, wypełniam lukę wpisem o lalkach-trupkach, które osobiście poznałam w zeszły weekend. Sofia to osoba, której nigdy jeszcze nie spotkałam – ale interesującym zbiegiem okoliczności spotkałam jej lalki :D Sofia jest nastoletnią córką mojego bliskiego przyjaciela i fajnym trafem jej lalki z dzieciństwa mieszkają sobie w jego mieszkaniu na szafie, upchane w 3 torby razem z różnymi akcesoriami. Jest to głównie mieszanka lalek Barbie i Bratz, plus kilka okazów wróżkowych i disneyowych, oraz jedna Sindy. W zeszłą niedzielę zapytałam, czy mogę ten cały cymes sfotografować, ale ponieważ nie pałam do Bratz wielką sympatią, skoncentrowałam się na Barbie. Oto zdjęcia lalek, które najbardziej mi się podobały. Zapewne pochodzą z roku około 2002 i później, bo wtedy właśnie Sofia była małą dziewczynką. Kilka z nich rozpoznaję, resztę nie za bardzo. Ale ślicznie jest mieć w rękach czyjąś kolekcję z dzieciństwa :D Sofia miała szczęście, tyle pięknych lalek, a wszystkie w doskonałym stanie, po zwykłej kąpieli byłyby jak nowe. Sofia oczywiście już się nimi nie bawi – ale lalki nadal są, dzięki jej tacie, zostawione w spokoju, ale nie porzucone. Co będzie z nimi dalej – nie wiadomo. Na razie odpoczywają sobie, czekając na swój dalszy los.

Kliknij aby zobaczyć zdjęcia w dużym rozmiarze :)

    

    

    

    

30 December 2011

Natasha – Natasza

Filed under: Big Dolls — Tags: , , , — fleurdolls @ 17:27

I’m sitting here thinking… thinking about dolls :D during this holiday break I have a lot of time to read other blogs, and of course many people are writing about the doll gifts they received this year. I’m thinking… really, my Christmas was very modest in terms of dolls. I’m not complaining, it’s just the way it was ;)

Here is what I received:

  1. Moxie Teenz Tristen doll NRFB – from a lovely person
  2. 3 Moxie Teenz dolls used from eBay – a gift to myself (the dolls were dispatched on December 18th, and have not yet arrived, I’m starting to feel a bit worried)
  3. Natasha doll from Allegro (Polish auction site) – a gift to myself
  4. Monster High – a gift from a friend at work, I haven’t received it yet, probably will get it next week, I don’t know which doll, I left it for her to decide!

Of these four points I can only show you the girl presently napping in my suitcase, wrapped in a Lidl shopping bag – it’s Natasha from Allegro (more photos at the bottom of this post). She’s not really ready to be shown – she’s stale and wrinkled, needs some repair, and of course a head-to-toe spa treatment – but overall she’s still stunning! I don’t know if she has any markings, as I haven’t yet undressed her, I’ll do that when I get home. She’s 48cm tall, dressed in a gorgeous Russian dress, with everything underneath as it should be, shoes, socks, pantaloons, and a petticoat. She appears to be very old, but she’s been treated with great respect. Her striking green eyes contrast beautifully with her red and white outfit. Her hair is made of some very dry material, almost purple, a very unusual and hard to find colour in dolls. I’ll write about her again when she’s been to the spa, with “before and after” pictures.

Happy New Year! :D

Siedzę sobie i myślę… i przychodzą mi do głowy różne lalkowe myśli :D mam teraz urlopik, więc czas na czytanie blogów, a tam oczywiście jest dużo wpisów o prezentach lalkowych. Tak sobie myślę… właściwie to u mnie prezenty lalkowe były skromne. Nie narzekam, tylko tak wyszło ;)

Bilans świątecznych prezentów lalkowych w tym roku:

  1. Lalka Moxie Teenz Tristen NRFB – prezent od pewnej miłej osoby
  2. Trzy lalki Moxie Teenz trupkowe z eBay – prezent od samej siebie (paczka wysłana była 18 grudnia i jeszcze nie doszła… już zaczęłam się martwić)
  3. Lalka Natasza z Allegro – prezent dla samej siebie
  4. Monster High – prezent od koleżanki z pracy, którego jeszcze nie dostałam, podobno mam dostać za tydzień, nie wiem która to będzie lalka, wybór pozostawiłam jej!

A więc z tych czterech punktów pokażę Wam tę pannę, która drzemie sobie właśnie w mojej walizce zawinięta w torbę z Lidla – to Natasza z Allegro. Nie jest właściwie gotowa do pokazywania – jest nieświeża i pognieciona, wymaga drobnych napraw oraz spa od stóp do głów – ale ogólnie i tak jest zachwycająca! Nie wiem czy ma jakieś sygnatury, bo jeszcze jej nie rozbierałam, wszystko zrobię już w domu. Ma 48cm wysokości, ubrana jest w piękną rosyjską sukienkę, a pod nią ma jak należy, butki, skarpetki, pantalony i haleczkę! Widać że jest stara, ale ktoś ją bardzo szanował. Piękne zielone oczy kontrastują z czerwono-białym strojem wspaniale. Włosy są z jakiegoś bardzo sianowatego tworzywa, koloru prawie fioletowego, bardzo niezwykłego i niespotykanego u lalek. Napiszę o niej znowu gdy już będzie po spa, przedstawię wtedy zdjęcia “przed i po”.

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! :D

           

23 December 2011

Reroots Part 5 – Rerooty Część 5

Filed under: Reroots — fleurdolls @ 18:39

A więc mamy znowu opóźnienie, ale liczę na Waszą wyrozumiałość – gdy nadchodzą Święta i następna podróż do Polski, a w międzyczasie chodzi się nadal do pracy i załatwia wszystkie inne życiowe sprawy, o pisanie jest bardzo trudno! A pewnie nie zgadniecie, gdzie zaczynam ten temat… w którym pociągu PKP siedzi teraz Agnieszka? :D oczywiście gdy to czytacie to już w tym pociągu nie siedzę (mam nadzieję, że szczęśliwie dojechałam?), ale jestem taka zaangażowana już w ten temat, że nawet zabrałam ze sobą laptop i piszę do Was z podróży! Wiem, że wielu z Was czekało już na ten wpis, więc mam nadzieję, że będzie pomocny.

Od razu powiem, że chyba tematu o układaniu włosów nie uda mi się napisać w następny weekend, nawet nie z powodu Świąt, ale dlatego że nie mam ze sobą w podróży ani jednej lalki, więc nie mogę zrobić zdjęć tego całego cymesu. A w tym temacie bez zdjęć się nie obejdzie, już moje bohomazy nie wystarczą na opisanie robienia trwałych ondulacji itd! A więc ten wpis powstanie już chyba w 2012 roku, bo ma być bardzo porządny i wyczerpujący ;)

A więc podsumowanie jak zwykle:

Na początek – jakie plamy widzimy zazwyczaj na lalkach? A więc na samych nogach mogą być odbarwienia winylowe, które od razu wyglądają na coś czego nie damy rady naprawić. Przykład na zdjęciu poniżej. A więc od razu możemy niejako zdecydować, czy plama w ogóle jest warta zachodu czy nie, bo usunąć możemy tylko takie plamy że tak powiem “zewnętrzne”, czyli powstałe od zabawy, lub niewłaściwego przechowywania lalki, a nie takie które czas sam wyznaczył na winylu.

Oczywiście można też próbować wywabić wszystkie plamy i wtedy być może będziemy mile zaskoczeni, lub w razie niepowodzenia poszukamy lali jakiegoś ubranka które akurat umiejętnie zakryje te wady.

Plamy są zazwyczaj – z długopisa, z mazaków, którymi jakiś młody artysta (artystka) wizażu poprawiał urodę, plamy niewiadomego pochodzenia które nie wtopiły się w winyl (tak jak robią to mazaki i długopis), plamy od niewłaściwego przechowywania (na przykład gdy lalka długo leżała z czołem przyciśniętym do czegokolwiek, zazwyczaj wpływa to na kolor winylu), plamy od ubranek, oraz inne plamki które nie wydają się tragiczne.

Pierwsza rzecz – próbujemy usunąć je gąbką i płynem do mycia naczyń. Tutaj chodzi w większości o plamy na ciałku lalki – na nogach, rękach, tułowiu itd. Bierzemy gąbkę taką do naczyń i szorstką stroną, tą która jest zazwyczaj w kolorze ciemnozielonym, próbujemy zmyć plamę, szorując raczej tylko zaplamione miejsce, z uwagi na to, że (bardzo rzadko) gąbka może zostawić na winylu mikroskopijne ślady tarcia. Lepiej więc, żeby były one w jednym miejscu, a nie na przykład na całej nodze.

Są dwie najpopularniejsze i sprawdzone metody usuwania plam z winylu – masło + słońce, oraz krem przeciw trądzikowi.

Metoda na masło jest zdecydowanie bezpieczniejsza, ale też dłuższa i nie zawsze skuteczna. Wydaje mi się, że nasza Ania z blogu Doll Second Hand może potwierdzić skuteczność tej metody, bo jedna z jej Fleurek miała na twarzy dwie kreski zrobione długopisem już dawno temu, plamy były wtopione w winyl i wydawały się nie do usunięcia. A masło i słońce zrobiły swoje i plamy zniknęły prawie całkowicie. Oto zdjęcia na których być może widać to chociaż trochę ;)

Inny przykład, wybaczcie kiepskie zdjęcie końcowe, ale najważniejsze, że nie widać plamy ;)

A więc potrzebne jest masło i słońce. Masło musi być prawdziwe, żaden produkt masłopodobny ani margaryna. Smarujemy trochę masła, powiedzmy tyle co suto na kanapkę, tylko na plamę. Następnie kładziemy w słoneczne miejsce, na przykład na parapet, tak aby słońce świeciło bezpośrednio na masło. Naturalnie słońce zimowe nie jest aż tak skuteczne jak letnie, ale też działa. Po kilku godzinach na słońcu masło się stopi, spływając po główce lalki. Następnego dnia gdy masło się stopiło ponawiamy smarowanie i znowu zostawiamy. Trwało to będzie przynajmniej tydzień czasu, ale czasami krócej ku naszemu miłemu zaskoczeniu. Oczywiście masło topiąc się spływa po główce lalki, więc na koniec całego zabiegu trzeba będzie lalkę dokładnie umyć płynem do mycia naczyń, lub innym który usuwa tłuszcz, oraz umyć jej włosy. Dlatego jeżeli mamy zamiar robić reroot, musimy najpierw usunąć plamy, a potem dopiero bawić się włosami.

Warto też położyć lalkę na jakiejś podstawce, żeby stopione masło nie poplamiło nam parapetu lub balkonu.

Metoda na preparat przeciwtrądzikowy jest też skuteczna i krótsza, ale zawsze istnieje ryzyko odbarwienia winylu. Dlatego najlepiej jest zrobić próbę gdzieś w ukrytym miejscu na lalce żeby sprawdzić efekty. Ale przyznam się, że sama prób nie robię, bo w internecie jest wystarczająco dużo informacji na temat zabiegów kończących się pełnym powodzeniem, więc można niejako założyć, że inni już zrobili te błędy! :D

Wskazane jest, aby preparat miał jako składnik minimum 10% benzoyl peroxide oraz żeby był bezbarwny. Produkt ma być nałożony tylko na plamę na przykład patyczkiem higienicznym oraz pozostawiony w spokoju przez kilka dni. Ma nie ściekać po główce lalki, bo może pozostać jaśniejsza smuga. Nie można produktem trzeć winylu, tylko po prostu posmarować i zostawić.

W internecie jest wiele informacji na temat wpływu światła na tę metodę, sztucznego lub słońca. Prawie wszyscy zgadzają się, że światło przyśpiesza cały proces, ale nie jest wymagane. Ja powiem tak – preparat chemiczny plus światło powodują, że tracimy kontrolę nad tym procesem, więc można łatwo lalkę wybielić za bardzo. Z masłem jest inaczej, bo to nie jest preparat chemiczny. A więc radzę preparat używać sam, bez dodatku światła.

Tutaj zaprezentuję zdjęcie, które przysłał mi Dollbby: http://www.flickr.com/photos/nessachan/6113428382/

Jest tam napisane, że preparat o nazwie Remove-Zit usunie tę zieleń z biednej Barbie TNT, a to jest przecież bardzo poważne zabarwienie – zmora kolekcjonerów vintage Barbie, którzy zazwyczaj borykają się z zielonymi uszami u swoich lalek.

Wzmianki o Remove-Zit znalazłam na wielu stronach internetowych. Na niektórych jest nawet napisane, że ten produkt powstał specjalnie z myślą o lalkach winylowych. Nie wiem czy to prawda, ale brzmi to pozytywnie! :D

Niestety podobno produkt ten jest tak skuteczny, że razem z plamą wybieli też makijaż lalki, który będzie wtedy wymagał poprawy. Radzę więc aplikować go tylko na plamy, omijając jak najbardziej usta i oczy.

Metoda na wazelinę jest bardzo podobna do metody na masło, niestety sama jej nigdy nie próbowałam, ale w internecie cieszy się dobrą opinią. Wazelinę nakłada się tak samo jak masło, cienką warstwą tylko na plamę, a następnie wystawia na słońce. Różnica jest taka, że gdy słońce już zniknie, trzeba wazelinę zetrzeć chusteczką higieniczną lub ręcznikiem papierowym, a następnie nasmarować ponownie następnego dnia. Na koniec, po usunięciu plamy, wyciera się dopóki wazelina całkowicie nie zejdzie, bo jest uparta i nie działają na nią preparaty zwalczające tłuszcz.

Ciekawa metoda znalezione w internecie:

Preparat do nacierania Vicks plus olejek kamforowy – posmarować plamę preparatem Vicks i zostawić cały dzień na słońcu. Wieczorem zetrzeć Vicks i przetrzeć plamę olejkiem kamforowym. Następnego dnia powtórzyć, do zniknięcia plamy. Podobno ta metoda zajmuje około tygodnia.

Kilka stron w języku angielskim, ale za to ze zdjęciami (uwaga materiały drastyczne! :D )

Dwie lalki bardzo poplamione, szczególnie ta druga. Plamy usunięte preparatem Oxy10. Pierwsza lalka zajęła 6 tygodni, druga 6 miesięcy: http://www.prillycharmin.com/restore/1oxy10.htm

Plamy usunięte preparatem Oxy10, niewiadomego pochodzenia: http://crissyandbeth.com/RemoveStains.html

Mam nadzieję jak zwykle, że te moje bazgroły będą pomocne! :D odpowiem na wszelkie pytania. Trzymajcie się ciepło i wszystkiego najlepszego!

10 December 2011

Reroots Part 4 – Rerooty Część 4

Filed under: Reroots — fleurdolls @ 23:27

Dziękuję Wam wszystkim za cierpliwość… jesteście kochani! Nie udało mi się nic napisać w tygodniu i nic nie mogłam na to poradzić :(

Na początek przeproszę, że przez cały ten wpis będę posługiwać się moimi własnymi bohomazami (jak zwykle) oraz zdjęciami pożyczonymi z internetu, bo pora jest bardzo późna i nie mogę robić zdjęć. Bu :(

Ale już nie marudzę, do roboty :D Podsumowanie jak zwykle:

  1. Wpis o rzęsach – http://fleurdolls.wordpress.com/2010/05/02/new-lashes-for-fleur-%e2%80%93-nowe-rzesy-dla-fleur/
  2. Wpis o rodzajach włosów – http://fleurdolls.wordpress.com/2010/09/26/reroots-part-1-rerooty-czesc-1/
  3. Wpis o metodzie supełkowej – http://fleurdolls.wordpress.com/2011/11/19/reroots-part-1-rerooty-czesc-2/
  4. Wpis o metodzie na narzędzie – http://fleurdolls.wordpress.com/2011/11/26/reroots-part-3-rerooty-czesc-3/
  5. Wpis o tym jak przygotować główkę lalki do rerootu – poniżej
  6. Wpis o tym jak naprawiać uszkodzenia na główkach (np wywabiać plamy z długopisa itd)
  7. Wpis o tym jak układać włosy
  8. Wpis o różnych wskazówkach oraz podsumowanie odpowiedzi na ewentualne pytania czytelników (plus opis metody Makarreny)
  9. ???? jakieś specjalne życzenia

Dobra nowina jest taka, że przygotowanie lalki do rerootu jest proste! Cała filozofia polega na tym, że główka musi być łysa i czysta . Oczywiście najpierw musi być zdjęta z ciałka lalki. Ta część całego cymesu musi być robiona powoli i umiejętnie, bo inaczej skończy się na urwaniu lalce głowy i niestety koniecznego jej przyklejenia z powrotem na amen. A więc rezultat niewskazany!

A więc kolej rzeczy jest taka: zdejmowanie główki z ciałka -> obcinanie włosów -> wyciąganie włosów -> naprawianie ewentualnych uszkodzeń -> mycie główki.

Z grubsza mocowania głowy lalki można podzielić na następujące – kulkę, dysk, oraz bolec w kształcie daszka (nie wiem jak to opisać… patrzcie na bohomaz!) :D

Główki z kulką mają zazwyczaj – Sindy, Fleur, Steffi Love, Betty Teen, siostra Fleur Madeliefje, oraz klony.

Główki z dyskiem mają zazwyczaj – Bratz, Barbie do lat mniej więcej 90.

Główki z bolcem mają zazwyczaj – Barbie od lat 90 do teraz.

Jeżeli ktoś ma jakieś lalki do dopisania tutaj, to bardzo chętnie je dodam. Nie wiem jakie główki mają Moxie, bo moja Sofinka jest nadal NRFB (może Ania się podzieli informacją jak skończy przeprowadzkę? ;) )

Kulka jest oczywiście najłatwiejsza. Jak sprawdzić, czy lalka ma kulkę? Przechylamy główkę na bok trzymając palcami blisko szyi i czekamy na opór oraz patrzymy czy widać kulkę. Od razu da się wyczuć, czy główka nadal ześlizguje się z szyi, czy coś ją w środku właśnie w okolicy szyi trzyma. Jeżeli jest opór, to nie ciągniemy dalej, bo jesteśmy mądrzy i dorośli kolekcjonerzy i nie torturujemy lalek ;) kulkę często od razu widać po przyjrzeniu się dokładnie główce, jak widać na tym przykładzie:

Chyba każdy z nas widział już zdjętą główkę Barbie, otóż otwór na dole to nie zwykła dziura, tylko jest tam jeszcze taka obwódka z winylu w środku, która nam obrzydza życie, bo właśnie za nią zaczepiony jest dysk oraz bolec. To wymaga delikatnych manewrów. Starałam się to pokazać na moich bazgrołach powyżej, to jest właśnie ta przerywana linia na dole obok szyi w obu przykładach. Oto zdjęcie bezczelnie ukradzione z internetu i nawet nie wiem skąd!

Jak to najlepiej opisać… otóż gwoździem programu jest uciskanie palcami samego dołu główki równocześnie przechylając ją na bok, aby ta obwódka ześlizgnęła się z dysku lub z bolca i uwolniła główkę. Wiele osób rekomenduje nagrzanie winylu suszarką do włosów aż zrobi się nieco bardziej miękki (czyli nie nagrzewamy żeby Barbie usmażyć, tylko żeby zmiękczyć). Gdy winyl jest miękki, możemy łatwo uwolnić główkę z dysku ciągnąc ją do góry, bez przechylania na boki, ale bardzo powoli. Inną metodą jest przechylenie główki na bok i uciskanie palcami jednego końca aż dysk się wyślizgnie. Robimy to, co wydaje nam się łatwiejsze i bezpieczne.

Z bolcem jest trochę gorsza sprawa, nijak nie udaje mi się opisać tego dokładnie i zrozumiale, więc znalazłam fajny link gdzie są zdjęcia. Ten patyk na czwartym zdjęciu to drut (do robienia na drutach oczywiście): http://chrissyscreativecorner.blogspot.com/2011/03/off-with-barbies-head.html

Edit: dzięki uprzejmości Ani DollSecondHand wrzucam zdjęcie nowoczesnej lalki Steffi Love, która ma czwarty z kolei rodzaj mocowania – połączenie kulki i dysku. Kto nie przeczytał komentarza Ani powinien wiedzieć, że zdejmowanie tej główki nie sprawia trudności, co jest dobrą wiadomością! :D dziękuję Aniu za podzielenie się wiedzą i za zdjęcie zrobione specjalnie dla nas!

A więc głowa jest zdjęta, teraz trzeba pozbyć się włosów! Potrzebne są tu nożyczki i pinceta, ewentualnie małe obcążki. Instrumentem absolutnie idealnym jest ten oto stwór, coś jak skrzyżowanie nożyczek z pincetą – czy to w ogóle się jakoś nazywa??? :D po mojemu – scissor tweezer (co po ang się nawet fajnie rymuje! :D )

A więc – obcinamy włosy mniej więcej do długości dwóch milimetrów (albo tyle żeby można było mocno chwycić pincetą, jak kto woli). Następnie wybieramy obojętny kłaczek i ciągniemy pincetą w celu sprawdzenia, czy da się włosy wyciągnąć z zewnątrz czy nie. Zazwyczaj można przynajmniej połowę włosów wyciągnąć z zewnątrz, a potem trzeba niestety dłubać od strony otworu szyjnego. Ten temat zaczyna brzmieć jak operacja…

Fajne zdjęcia są tutaj: http://www.wideeyedgirls.com/rerootinstruction.html

Lepiej jest, gdy główka lalki jest miękka. Wtedy można palcem od zewnątrz nacisnąć na główkę, która w środku wybrzuszy się, a wtedy łatwiej jest wyciągać włosy od środka. W wyciąganiu pomaga też ciepło, jeżeli cały cymes idzie bardzo opornie, to można od czasu do czasu podgrzać główkę suszarką. Niektórzy proponują zanurzanie główki w gorącej wodzie, co ma tę zaletę, że bardzo dobrze zmiękcza też włosy. Jednak proponowałabym robić to tylko w wypadku opornego przedziałka, bo można wtedy zanurzyć tylko czubek głowy i to wystarczy. Oczywiście absolutnie nie próbować tego u prawdziwych lalek vintage – nigdy nie wiadomo jaki wpływ ma na nie wysoka temperatura!

Przedziałek to najtrudniejsza część główki. Włosy są tam zazwyczaj bardzo gęsto nabite, zasupełkowane lub nawet zaklejone na amen, oraz w ogóle nie widać jakie duże dziury zrobiono w fabryce. Przedziałek wyskubuje się więc POWOLI i cierpliwie. Namoczony w gorącej wodzie wychodzi o wiele łatwiej. Jeżeli potraktujemy przedziałek brutalnie, możemy zrobić w główce duże dziury, które potem trudno będzie wypełnić włosami. Czasami trzeba zastosować metodę odwrotną, a mianowicie nie skubać ze środka ani z zewnątrz, ale zwyczajnie przepchać włosy do środka główki. Najłatwiej robi się to przy pomocy narzędzia do rerootu, o którym pisałam w poprzednim odcinku. Po prostu patrzymy uważnie gdzie jest dziurka i narzędziem przepychamy włosy do środka główki, również bardzo delikatnie, a one wypadają same przez otwór szyjny.

Na zdjęciach w linku który podałam powyżej osoba przygotowująca główkę wyjmuje włosy tylko od wewnątrz, ale jeżeli jest możliwość wyjęcia chociaż części ich od zewnątrz to proponuję to zrobić, bo jest to po prostu łatwiejsze i szybsze.

Po wyjęciu wszystkich włosów myjemy główkę lalki, aby była czysta do pracy. Może być sucha lub nie, jak komu pasuje. Zanim skończymy reroot i tak sama wyschnie.

Jeżeli główka ma plamy wymagające bardziej drastycznego usuwania (na przykład z długopisa, odbarwienia itd), robimy to właśnie teraz, zanim zaczniemy reroot. O usuwaniu plam napiszę za tydzień, ale powiem teraz, że robi się to masłem, lub płynami do usuwania trądziku, bądź nawet acetonem, a to wszystko może zaszkodzić włosom!

Z kolei jeżeli będziemy robić lalce makijaż (facepaint) farbami, polecałabym raczej robienie tego po reroocie, dlatego że w czasie rerootu dotykamy bardzo często twarz lalki i możemy makijaż uszkodzić. Polecam więc zrobienie go już po skończeniu rerootu i ułożeniu włosów.

Na przyszły tydzień proszę czytelników o podanie mi przykładów problemów, z którymi często borykają się u lalek – czyli plamami na główkach, wyskubanymi rzęsami, dziurami w główce itd, a ja podzielę się radami na te tematy. Chodzi mi o główki, chociaż niektóre metody na usuwanie plam na przykład sprawdzają się też na ciałkach.

Mam nadzieję, że dzisiejsza bazgranina komuś się przyda! :D

Niech Będzie Coldplay

Filed under: Uncategorized — fleurdolls @ 20:24

Moi Kochani! :D właśnie jestem w trakcie pisania tego opóźnionego posta o przygotowywaniu główek do rerootu. To trochę potrwa… dlatego żeby zapełnić pustkę wrzucam dla Was zdjęcia z koncertu Coldplay – nie moje! Są to skany z tourbook ;) ja siedziałam za dalego, żeby zrobić jakiekolwiek dobre zdjęcia. Enjoy! Za kilka godzin wpadam znowu z wpisem o rerootach.

Jeżeli klikniecie na poniższe zdjęcia prawym klawiszem myszki a następnie wybierzecie opcję “open link in new window” – “otwóż link w nowym oknie” (?), będziedzie mogli pobrać te zdjęcia w dużym formacie ;)

Older Posts »

Theme: WordPress Classic. Blog at WordPress.com.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.